O smutku, który czasem przeradza się w coś więcej…

1666800139030-01

Mój dziadek pożegnał się ze mną we śnie. Kiedy umierał, ja byłam daleko od domu. Za daleko, by móc go ostatni raz przytulić. Przyśnił mi się w ogrodzie pełnym pięknych róż. Nie mówił nic, ale wiedziałam, że się ze mną żegna. I, że jest mu dobrze.
Po śmierci babci było inaczej. Jej też nie zdążyłam pożegnać. A gdy później zobaczyłam ją ostatni raz, już w domu pogrzebowym, wraz z żałobą przyszły stany depresyjne. Nie cieszyło nic. Nic też nie interesowało. Czułam się przeźroczysta i potrzebowałam tylko jednego. Przytulić się do mojej babci. Jeszcze raz ją poczuć. Poczuć jak głaszcze mnie po włosach.
Ona też pożegnała się ze mną we śnie. Przyśniła mi przepis na swoje popisowe danie. Danie, którego recepturę obiecała zabrać ze sobą do grobu. Jak obiecała, tak zrobiła. Ale później wróciła na tę krótką chwilę, by dać mi listę składników na prędce spisaną w sennym majaku. Spisaną by mi pomóc radzić sobie ze stanem smutku, melancholii. By pomoc radzić sobie z żałobą.
Nie wiem czy gdyby nie to, nie skończyłoby się gorzej. Czy depresja nie weszłaby do mojego domu o serca, nie rozgościła się i nie odebrała radości, którą przecież chciałam czuć.
Żałuję, że wtedy nie znałam tej książki. Że nie mogłam znaleźć w niej ukojenia, tak jak robię to teraz. Jak przytulam do policzka każde słowo, każdą ilustrację. Jak karmię się nimi, niczym wyśnionymi pierogami babci w ogrodzie pełnym róż, w którym ostatni raz czułam obecność dziadka.
Ta książka to 'Szalik ciotki Melancholii’ Ewy Zawiszy-Wilk z ilustracjami Pawła Wąsowicza od Wydawnictwa Studio Koloru. To kolejna część przygód Szczurka, który tym razem, po utracie ukochanej przyjaciółki, mierzy się ze wszechogarniającym smutkiem, który z czasem urasta do rangi depresji. I zabiera naszego bohatera do krainy odrętwienia, do której nikt pewnie z własnej woli nie chciałby trafić. Na szczęście Szczurek ma przyjaciół. Takich, którzy interesują się nim i tym, co się z nim dzieje. Których obchodzi.
To książka, która tematu depresji dotyka bardzo subtelnie. Jest niczym pajęcza nić, gdzie każda nitka opowiada o innym symptomie. Pokazuje jakie depresja może mieć objawy. Oswaja ją. Oswaja lęk, który jej towarzyszy. Lęk przed nieznanym. A przy okazji pomaga w zrozumieniu, że ani chory ani nikt z jego otoczenia nie jest winny zaistniałej sytuacji. Nie jest winny pojawienia się depresji. Ale może pomóc w tym, by zniknęła. By rozpadła się, rozwiązała niczym szalik, który za długo już oplatał nam szyję. By rozpruła go, nitka po nitce…
To książka ważna. Książka potrzebna. Książka wzruszająca i przejmująca. Taka, która przygotowuje na nieznane. By łatwiej było te nieznane rozpoznać i oswoić jeśli kiedyś się pojawi. I zanim za bardzo się rozpanoszy. Książka, która cała jest nadzieją. I która pokazuje, jak ważne przy okazji depresji jest, by jak najwcześniej otrzymać pomoc. Trafić na ludzi, którzy na jej udzielaniu się znają. I by nie bać się o nią poprosić. Bo to żaden wstyd. Przeciwnie. Proszenie o pomoc jest odwagą. Warto się na nią zdobyć. Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Studio Koloru.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *