Magazyn Hot Wheels – coś dla miłośników samochodów

1663865710571-01

Już Wam kiedyś pisałam, że moi synowie lubią gazetki wszelakie. Najczęściej kupujemy je od przypadku do przypadku – głównie wtedy, kiedy w środku jest coś, co chłopaków interesuje.
Wyjątkiem jest magazyn Hot Wheels od Egmont, który starszak zbiera i którego mamy naprawdę sporo numerów. W sumie to w wszystkie od czasu, kiedy zaczął je zbierać, czyli od mniej więcej dwóch, może trzech lat. Teraz trafił do nas kolejny, najnowszy numer i to z aż dwoma prezentami.
Pierwszym jest tradycyjnie już model autka. Tym razem Slide Kick. Mój syn pewnie mógłby powiedzieć o nim więcej – ja wiem tyle, że jest czerwony i ładny 🙃 a jak się go z tyłu pociągnie to z boku wysuwa się fotel 😁 odkrył to przypadkiem mój mąż i wszyscy jesteśmy w szoku, że taka mała rzecz potrafi dać tyle radości 😁 model jest świetnie wykonany, niczym nie odbiega od samochodów, które można kupić w regularnej sprzedaży. Jest nawet fajniejszy, bo unikatowy i dostępny tylko z magazynem.
Drugim prezentem jest plakat kolekcjonerski XXL – jak to mówią moi synowie 'historyjka’ do sprawdzania jakie modele samochodów już mają, a jakich im brakuje. Serio spędzili nad tym plakatem już sporo czasu i ciągle do niego wracają.
No dobra, a co znajdziemy w środku numeru? Bohaterem tym razem jest Clip Rod, który wygląda jak milion dolarów. Jest jak zwykle sporo zagadek i łamigłówek, komiks i nowinki motoryzacyjne. Poznajemy też ludzi związanych z szeroko rozumianą motoryzacją, w tym numerze jest to Charles Leclerc, monakijski kierowca wyścigowy. Mamy też plakat, trochę reklam z uniwersum Hot Wheels 😉 (tak przygotujcie się na szereg pytań: mamo, a kupisz mi…?). Na końcu mamy zaś naszą ulubioną rubrykę – Fan Club Hot Wheels, czyli prezentacja młodych czytelników i ich kolekcji autek.
Jeśli macie w domu młodych miłośników motoryzacji i aut – to gazetka dla Was. Polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *