Louca – czyli piłka z… duchami!

1662489362202-01

U mnie dziś cały dzień cisza, bo moje dziecko (te starsze) postanowiło podzielić się ze mną wirusem i od północy rozmawiałam w wielkim uchem (kto wie, ten wie 😁). Na szczęście miałam przygotowaną recenzję na zaś – i teraz jest idealny moment żeby ją Wam wrzucić i wrócić do bezcelowego oglądania makijażowych tik-toków 😁
Bo makijaż lubię (mimo, że moje zdolności w tejże kwestii są marne), ale jest coś czego nie umiem (w równym, a może nawet większym stopniu), nie rozumiem i chyba nigdy nie polubię. To piłka nożna. Tak. Nie lubię gier zespołowych, a tej szczególnie. Dlaczego? W sumie to nawet nie wiem. Nie lubię i już. Za to uwielbiam jednego takiego typka, który w piłkę gra. I nie mnie oceniać jego poziom zaawansowania, ale… Jest ktoś kto mu pomaga. Jak się okazuje – nie tylko na boisku. I wszystko byłoby spoko gdyby nie fakt, że ten ktoś jest… Duchem! Tak, dobrze przeczytaliście.
Tę dwójkę wyjątkowych bohaterów możecie spotkać w komiksowej serii autorstwa Bruno Dequiera – Louca. Właśnie ukazał się kolejny, trzeci już tom, zatytułowany 'Oby się udało!’. Przekład z języka francuskiego przygotowała Maria Mosiewicz, a komiks ukazał się nakładem Wydawnictwa Egmont.
I oto mamy wyczekiwany mecz. Mecz o wielką stawkę – bo nie tylko o wygraną, o nie. To mecz o zachowanie drużyny. Bowiem jeśli Louca i jego koledzy przegrają, drużyna przestanie istnieć. Zostanie rozwiązana. Tutaj przydałby się Nathan – wspomniany wcześniej duch, gwiazda drużyny piłkarskiej sprzed wielu lat, który pomaga naszemu bohaterowi. Niestety Nathan zniknął wiedziony chęcią odwiedzenia najbliższych i dowiedzenia się, co mu się tak właściwie stało. Bo Nathan nie wie jak i dlaczego zginął. Nic nie pamięta. Chociaż, chwila, chwila. Chyba właśnie zaczyna sobie przypominać…
Ten tom w całości toczy się na boisku, jednak nie poznajemy wyniku meczu. Na to trzeba będzie jeszcze poczekać. Dowiadujemy się za to czegoś znacznie ciekawszego… Czego? Zerknijcie do środka, żeby się przekonać. A ja czekam na kolejną część!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.