Kraina za mostem – warto ją odwiedzić

1663423238795-01

Najbardziej lubię takie malutkie, na pierwszy rzut oka niepozorne książki. Książki, które otwieramy z pewną rezerwą, ale też z nadzieją. I już po po pierwszych rozdziałach wiadomo, że trafi na półkę tych ulubionych, ponad czasowych i wyjątkowych lektur.
Taka właśnie jest 'Kraina za mostem’ od Wydawnictwa Kropka. Autorką jest Mary Chase, a przekład przygotowała Katarzyna Rosłan. O piękną ilustrację na okładce zadbała zaś Marianna Sztyma.
Colin ma 10 lat. I przez te lata żył sobie spokojnie, nie podejrzewając nawet, że… Ma siostrę! I nagle, pewnej wrześniowej soboty (uwaga, dziś też jest sobota i mamy wrzesień! 😁), wszystko się zmieniło. Obudził się jak zwykle i nic nie zapowiadało tego, że za chwilę jego świat stanie na głowie. A stało się to w sklepie, gdzie od przypadkowo spotkanych sąsiadek usłyszał, że… Wcale nie jest najstarszym dzieckiem swojej matki. Że jest jeszcze ona – Loretta Mason Potts. Jego starsza siostra. Jeszcze ciekawiej robi się, kiedy owa dziewczyna przekracza próg ich rodzinnego domu. Jest dziwna, używa słowa, których wielu nie może zrozumieć. A do tego nie słucha się mamy i jest wyjątkowo niegrzeczna. Na tym jednak się nie kończy. Okazuje się bowiem, że Loretta ma tajemnicę. Znika gdzieś na całe dnie. Jak wielkie jest zdziwienie jej brata, kiedy okazuje się, że w szafie jest tunel, który prowadzi do tajemniczej Krainy za mostem. Krainy, która rządzi się swoimi własnymi prawami i która jest o tyle fascynująca, co trochę straszna…
To opowieść, która wciąga od pierwszych chwil. Pochwała wyobraźni, ale też rzecz, którą współczesny człowiek odbierze pewnie inaczej niż pierwsi czytelnicy. Jest to bowiem klasyka literatury i trochę lat już ma (pierwsze wydanie ukazało się w 1958 roku). Stąd znajdą się tu pewne anachronizmy, które jednak mi nie przeszkadzają. Podoba mi się świat bez mediów społecznościowych i bez problemów obecnych nastolatków. Rzecz oderwana od naszej rzeczywistości niczym Kraina za mostem…
I pamiętajcie. Lepiej nie przykładać ucha do ściany. Choćby nie wiem co się działo…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *