Klasyka Disneya w komiksowym wydaniu

1659293424208-01

Pamiętacie jeszcze kasety wideo? I magnetowidy? Ja wspominam to z nostalgią – przewijanie kaset do początku tuż przed zdaniem ich do wypożyczalni i seanse z rodzicami. Tak obejrzałam filmy nieco straszne – jak Crittersy, czy Terminatora, ale też tak oglądałam bajki. Całego Disney’a rodzice musieli wypożyczać tak często, że aż w końcu kupili mi kolekcję kaset, bo taniej im to w rozrachunku wyszło 😁 podobnie z książkami na podstawie moich ulubionych bajek. Czytałam je non-stop a w głębi duszy marzyłam by być jak któraś z Disney Princess.
Wśród moich ulubionych powieści, tuż za 'Zakochanym Kundlem’ plasowała się 'Mała Syrenka’. Przygody Ariel i jej oddanie temu jedynemu mężczyźnie kiedyś postrzegała inaczej niż teraz. I mzoe lepiej, że dopiero po latach pojawiły się pytania co do tej historii. wtedy brałam ją w całości do serca. I kochałam, wkurzając się jednocześnie na rodziców, że dali mi na imię Urszula (ach ta morską wiedźma 😁).
Wszystkie te wspomnienia odżyły, kiedy sięgnęłam po najnowszy komiks z serii Disney Klasyczne Baśnie od Wydawnictwa Egmont. To właśnie 'Mała Syrenka’ będąca adaptacją filmowej opowieści.
Wszystko tu jest takie, jak zapamiętałam z filmu. Piękna i dobra syrena Ariel, jej wierny towarzysz, rybka Florek i nieco uszczypliwy krab Sebastian – skorupiak o bardzo dobrym sercu – lojalny i wyjątkowy. Jest też Eryk, wielka miłość Arielki – mężczyzna dla którego zrezygnowała ze wszystkiego i który sprawił, że zdecydowała się na coś, o czym od dawna skrycie marzyła – oddanie swojego pięknego głosu i ogona w zamian za parę nóg. Niestety – ta, która jej to zapewniła, zła wiedźma Urszula (!) nie do końca gra fair. A nawet gra bardzo nie fair. I to od samego początku. Jej podstęp może mieć tragiczne skutki…
Ten komiks to Disney w klasycznym wydaniu. Kolory, postaci, kreska – wszystko jest tak, jak zapamiętałam to z bajki, którą znałam wręcz na pamięć. Dobrze móc do niej wrócić w komiksowej wersji. A niebawem będę moich chłopaków wprowadzać w ten podwodny świat, który mimo, że piękny nie mógł się dla Ariel równać ze światem ludzi…
A Wy? Znacie opowieść o Ariel? Może tę podstawową – Andersena?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *