Giganci – drugi tom trzyma poziom

IMG_20220404_104559

Z seriami często jest tak, że przy każdej kolejnej części, jeszcze przed przeczytaniem pierwszego zdania myślisz – czy utrzyma poziom. A może będzie jeszcze lepiej niż za pierwszym razem? I powiem Wam, że w przypadku tejże serii… Jest! Poziom utrzymany, poprzeczka dla kolejnych części zawieszona jeszcze wyżej. I oczywiście, jak zwykle, akcja przerwana w najciekawszym momencie 😁
Tym razem mowa o komiksowej serii od Wydawnictwa Egmont. To 'Giganci. 2. Siegfried’. Autorem scenariusza jest Lylian, rysunków – James Christ, a kolorów – Lorien. Przekład z francuskiego przygotowała Nika Sztorc.
To seria fantastyczna ukazująca dzieci i połączonych z nimi gigantów. Co sprawia, że mają ze sobą tak wyjątkową więź i dlaczego się wytworzyła? Pewnie dowiemy się w końcowych tomach. Póki co poznajemy poszczególnych bohaterów. W pierwszym tomie była Erin i Yrso – zielony gigant, który potrafi przyspieszyć wzrost różnego rodzaju roślin, owoców i warzyw.
Tym razem poznajemy chłopca, 11-latka poruszającego się na wózku inwalidzkim. Nie wiemy skąd wzięła się jego niepełnosprawność, jednak pewne jest, że zahartowała go i sprawiła, że ma bardzo mocny charakter. To chłopak, który nie daje sobie w kaszę dmuchać. Przypadkiem odkrywa, że kiedy się zdenerwuje, może panować nad wodą. A w niej już ktoś na niego czeka – kolejny gigant. Adryel, bo o nim mowa, jako wodny gigant potrafi tworzyć ogromne fale, nawadniać suche tereny, podlewać pola uprawne i wywoływać deszcz. Ale ma też inne, bardziej ludzkie oblicze. Lubi oglądać zachody słońca i słuchać muzyki, zwłaszcza poczciwego, ponadczasowego rock’n’rolla. Pomaga też Siegfriedowi – w oddychaniu pod wodą i przyzywaniu jej myślami.
Pojawia się w tym tomie ktoś jeszcze. Zły charakter i jego gigant. Do czego doprowadzi konfrontacja dobra ze złem? Sprawdźcie!
Co jeszcze zwróciło moją uwagę to nieobecni rodzice – w pierwszym tomie Erin straciła ich w wypadku, tutaj rodzice Siegfrieda wprawdzie żyją, ale są wciąż nieobecni przez wzgląd na pracę i obowiązki. Chłopiec mieszka z opiekunem, Slimanem.
Sporo tu tajemnic, znaków zapytania. Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Również przez wzgląd na rysunki, które są olśniewające. przywodzą mi na myśl dzieciństwo i czasu, kiedy schowana pod kocem zaczytywałam się w Marvelu. Teraz schowana pod innym kocem, w innym domu, zaczytuję się w Gigantach. I Wam polecam to samo!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.