11 palców – książka, która wciąga

1664549270697-01

Ponoć relacje matek z córkami bywają jednymi z najtrudniejszych w rodzinie. A jeśli do tego jeszcze matka coś ukrywa, a córka bardzo lubi drążyć i jest gotowa dowiedzieć się tego, czego chce praktycznie za każdą cenę to… Mamy historię, która nie może nudzić. Tym bardziej, jeśli pojawia się tutaj nieznany, biologiczny ojciec, a główna bohaterka ma… 11 palców u stóp! I postanawia wyruszyć w daleką podróż w poszukiwaniu kogoś, kogo bardzo chce poznać. A po drodze możemy jej towarzyszyć i powinniśmy odebrać to jako zaszczyt – w głównej mierze ten czytelniczy. Bo obcowanie z tak dobrą, ciekawą i wielowątkową literaturą to nic innego jak zaszczyt.
Ten zafundowało nam Wydawnictwo Format wydając na polskim rynku książkę ’11 palców. O tym, jak zniknęłam w dżungli’. Autorem tekstu jest Simon van der Geest, a ilustracje przygotowała Karst-Janneke Rogaar. Tłumaczeniem zaś zajęła się Marta Talacha.
Bohaterka o której już co Cię coś wiecie ma na imię Eva. Jej mama jest sławna, ale nie chce gadać o tacie. Dlatego, kiedy dziewczyna na zajęciach z biologii dostaje zadanie domowe postanawia napisać referat, pada na temat Ojcowie biologiczni. Wkręca się do tego stopnia, że jej marzeniem, obsesją wręcz staje się poznanie prawdziwego ojca. Ale jak to zrobić, skoro mężczyzna mieszka prawdopodobnie aż w dalekiej Ameryce Południowej, w sercu dżungli? Cóż, wszystko staje się bardziej realne, kiedy ma się pod ręką ekipę telewizyjną, a w głowie pewien plan…
Ta książka zaskakuje w wielu momentach. Czasem bawi, kiedy indziej wzrusza. A do tego robi to, co lubię i cenię w literaturze najbardziej – zmusza do myślenia. Mamy tu przyjaźń, walkę ze sobą, swoimi kompleksami, ale też i o siebie – o wypełnienie luki w życiu, pustki w sercu. Mamy problem tożsamości i dopasowania. Mamy porzucenie, które uświadamiamy sobie wraz z główną bohaterką. I samotność dziecka, który ma przy sobie jedynie jednego rodzica. A nie oszukujmy się – potrzebuje obojga. Jak każdy nas.
Całość emocjonalnych przeżyć rozładowują nieco ilustracje – proste i świetne zarazem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *