Zwiedzaj świat z czerwoną piłeczką

Dzieci śpią, ja zjadłam śniadanie (o 13!) i piszę. Chcę wam pokazać książkę, którą ostatnio bardzo często czytamy. Wręcz maglujemy. To 'Czerwona piłeczka' Przemysława Wechterowicza z ilustracjami Marcina Minora. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Mando. Jest całokartonowa, nie za duża i nie za mała. Ma zaokrąglone rogi, więc przypadkowe wsadzenie w oczy będzie mniej bolesne (przetestowane na sobie 😂). To książka bardzo mądra i zabawna. Uczy tego, że wszystko ma swoje miejsce i, że - jeśli wytrwale dążymy do celu - to je odnajdziemy. Jest też o marzeniach i ciekawości. O tym, że nie zawsze dostaniemy coś co byśmy chcieli, nawet jeśli myślimy, że z powodu zajmowanej pozycji się to nam należy. I o tym, że nie musimy wybierać czegoś co nie zadowala nas w stu procentach. Zawsze możemy ruszyć dalej. Po marzenia. W książce nie ma żadnych ludzi (nic dziwnego, fabuła toczy się w czasach, kiedy na Ziemi żyły same zwierzęta, w zgodzie ze sobą), ale za to dziecko może poznać różne zwierzęta - często nie do końca oczywiste i nazwijmy to, oklepane. Są tu też fajne, humorystyczne zabiegi, kiedy to królem zwierząt wcale nie jest lew (jak podpowiada nam rozum), tylko bóbr - stojący obok wielkiego kota na ilustracji i mający na głowie koronę. Której mój umysł w pierwszej chwili nie wychwycił. Za to mój syn od razu wiedział, że rządzi bóbr. Po koronie właśnie 😉
Ilustracje. Piękne, wyraziste i całkiem realistyczne. Lubię kiedy zwierzęta mają na ilustracjach zauważalną mimikę - tu właśnie tak jest. A do kogo finalnie trafi czerwona piłeczka? Czy znajdzie swoją bratnią duszę, swój puzzel, swoje miejsce na Ziemi? Przekonajcie się. Warto 🤩 a koniec? Cóż, może Was zaskoczyć. Dobrego dnia!

Polubienia

Komentarze

Instagram