Żelazny Olbrzym. Powieść, którą trzeba znać

- Mama a wiesz co ja w tej książce zobaczyłem? Że trzeba szanować drugiego. Bo dopiero jak się szanuje, to można kogoś poznać. Bez szanowania nikt się nie otworzy przed tobą.
- I o czymś jeszcze jest?
- Tak, o przyjaźni. I o tym, że nawet jak ktoś jest zupełnie do nas niepodobny to i tak da się zaprzyjaźnić. Jeśli tylko bardzo się chce i bardzo się o to dba. Ja dbam o moich przyjaciół. I szanuję ich - bo to ważne jest mamo, wiesz?
----------------
Zastanawiacie się jaka książka wywołała u nas taki dialog? Już Wam mówię. To klasyka gatunku, 'Żelazny Olbrzym' Teda Hughesa z ilustracjami Chrisa Moulda. Ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Skład Papieru i jest prawdziwą perełką.
To książka piękna. Nie tylko jeśli chodzi o warstwę literacką i ilustracyjną. Jej wydanie to majstersztyk. Duży format, twarda okładka ze złoceniami, które nadają jej szlachetności. Do tego dobrej jakości papier, grube, matowe strony i piękna wyklejka. To wszystko sprawia, że można się poczuć jakby trzymało się w rękach dzieło sztuki. Jakby dotykało się piękna.
Ale - książki nie ocenia się po okładce - powiecie. Owszem. Nie. I tutaj, kiedy ksiazks otworzymy - otwiera się też wyobraźnia. Zaczyna pracować na wysokich obrotach, chłonąć i karmić się tymi słowami i ilustracjami, które potrafią zatrzymać przy sobie czytelnika na długo. Może nawet za długo - tak, że spóźni się tam, gdzie był umówiony i przypadli obiad czy zapomni o wyjęciu prania. Za to zrobi coś lepszego. Będzie kroczyc stopa w stopę z Olbrzymem i jego chłopcem. Przyjaciółmi na zawsze.
Ta książka nie ma początku. Czytelnik może poczuć się jakby wchodził do opowieści w pół zdania. Oto jest Olbrzym. Kroczy. Ale skąd i dokąd idzie - nie wiemy. Wiemy za to, że stoi na skraju urwiska i podejmuje ten krok. I spada w otchłań. A później - rozpada na małe kawałeczki. Czy to koniec historii? Nie to zaledwie początek. Olbrzym rodzi się na nowo. Składa z popękanych, rozrzuconych wszędzie elementów. Tworzy siebie na nowo. A później idzie. I będzie tak szedł póki pierwszy raz nie spotka go chłopiec - Hogarth. A później kolejny - kiedy to za sprawą Hogartha wpada w pułapkę...
I tu też zamiast końca jest nowy początek. Tych początków w ogóle jest w książce więcej. Każdy jest przyczynkiem do zmiany, każdy wpływa nie tylko na Olbrzyma, ale na wszystko wokół niego. Każdy uczy szacunku, tolerancji. Uczy jak kochać i być kochanym. Jak przestać podążać przez życie samotnie. I jak stać się bohaterem - przede wszystkim we własnych oczach.
To książka która zostaje w człowieku na długo. I do której można wracać - wciąż i wciąż od nowa. By odkryć jeszcze coś, co może nam umknęło. I by nauczyć się tego... jak żyć.

Polubienia

Komentarze

Instagram