Wodne kolorowanie bez bałaganu

Późne dzień dobry!
Dziś książka, która dostarcza sporo zabawy, a przy tym nada się już dla maluszków. Do tego, żeby zadziała się magia wystarczy pędzelek i woda, albo nawet jeszcze mniej - wodny flamaster. Jeśli go mamy, to książka staje się świetnym umilaczem czasu w podróży.
To 'Wodne kolorowanie. Cocomelon' od Harperkids. W środku znajdziemy kilka wykropkowanych, czarno-białych plansz, które po pociągnięciu wodą stają się kolorowe. Zdradzę Wam sekret - jeśli nie macie pędzelka, wystarczy sama woda i... Palec! Zanurzamy i malujemy 😁 a potem myjemy obowiązkowo ręce, bo trochę farby zostaje na paluszkach 😉 tę wersję moi synowie polubili najbardziej, bo pod paluszkiem fajnie czuć fakturę kropek.
Na ilustracjach znajdują się lubiani bohaterowie muzycznego kanału dla dzieci: Cocomelon - jest dzidziuś JJ, jego siostra YoYo i brat Tom Tom - który nie boi się nawet rekinów! Razem zabierają nas do autobusu, czy na plażę. Uczą też alfabetu (a raczej pierwszych trzech liter 😁) i wprowadzają w tematykę zimy i świąt Bożego Narodzenia. A YoYo pokazuje się w przebraniu wróżki.
Ilustracje przyciągają wzrok, szczególnie tych maluchów, które znają piosenki Cocomelon. A umówmy się, jest ich sportowy 😁 bo kto choć raz nie oglądał Baby Shark? 😉
Jedynym minusem jest to, że kolorowanki są jednorazowego użytku. Jak już po malujemy, musimy poczekać aż wyschną, a później można je z książki wyciąć i np. powiesić na ścianie. Są drukowane pojedynczo (tył kartki jest zawsze pusty). Dzięki temu też nic nie przebija, a całość wygląda estetycznie.
Jeśli wybieracie się w podróż - bardzo polecam. Przyda się też na długie jesienne wieczory i senne poranki 😁

Polubienia

Komentarze

Instagram