Witajcie na ulicy Awanturników i poznajcie dziewczynkę, która umie prawie wszystko

Nie wiem w czym tkwi fenomen tej książki. Ale sama mu uległam. Tej zwyczajności, która sama w sobie staje się wyjątkowa. Tej toczącej się niespiesznie historii, w której jest jednak wiele zwrotów akcji. W końcu tym ilustracjom, które nadają bohaterom rysy i dodają charakteru. To wszystko, plus świąteczno-zimowa aura sprawiają, że tę książkę chce się czytać raz za razem. I często się do niej wraca.
Mówię o pozycji 'Pewnie, że Lotta umie prawie wszystko' od Wydawnictwa Zakamarki. Autorką tekstu jest oczywiście niepowtarzalna Astrid Lindgren, a ilustracje przygotowała Ilon Wikland. Przekład z języka szwedzkiego przygotowała Anna Węgleńska.
Lotta jest jeszcze bardzo młoda. Chociaż sama twierdzi, że wcale nie, bo przecież ma już 5 lat! Potrafi tak wiele - gwizdać, pomagać chorym ludziom, wynosić śmieci. Jednak jest coś, czego nie potrafi. A przynajmniej tak twierdzi jej rodzeństwo - Jonas i Mia-Maria. To... Zjeżdżanie slalomem z górki na nartach. Dziewczynka chce udowodnić im, że to też potrafi. I to świetnie. Okazuje się, że ćwicząc zjazdy może przy okazji pomóc i mamie i cioci Berg, która jest chora. I na pewno ucieszy się z bochenka świątecznego chleba. Chwyta więc pakunek z jedzeniem, śmieci do wyrzucenia i Niśka - swoją ukochaną przytulankę, świnkę. Niestety przy koszu okazuje się, że Lotta popełnia ogromny błąd... Czy uda się wszystko odkręcić? A później zrobić coś jeszcze - dokonać niemożliwego i zdobyć choinkę w mieście kompletnie z niej ogołoconym? Tego dowiecie się z książki. Zdradzić mogę jedynie to, że przecież Lotta umie prawie wszystko...
Bardzo polecamy. Książka pełna dobra, magii świąt i dziecięcej wiary w to, że można wszystko. Jeśli się tylko bardzo, bardzo chce. Sprawdźcie!

Polubienia

Instagram