Wiosna ach to ty!

Ostatnimi czasy wiosnę próbujemy przywołać specjalną książką. Książką, która jest niby zwyczajna, a jednak wyjątkowa. To 'Wiosna' z ilustracjami Agnieszki Potockiej pod redakcją Klaudii Piróg od Wydawnictwa Dziwimisie.
W czym tkwi jej wyjątkowość? Ano w doborze słów, które prezentuje. Ale, po kolei.
Kiedy mój młodszy, 2,5-letni syn zobaczył te książkę to długo obracał ją w rączkach. Pokazywał na niedźwiedzia i bociana na okładce i wydawał odgłosy charakterystyczne dla tych zwierząt. Zauważył też rybkę i przebiśniegi, które z zamiłowaniem wąchał 🙃 później otworzył książkę na pierwszej rozkładówce - gdzie są przebiśniegi i bocian i głaskał ptaszka po dziobie 😁 z każdą kolejną stroną i nowymi ilustracjami jego oczy robiły się większe, a uśmiech zagościł na stałe na jego twarzy. Podobały mu się biedronki na kaloszach, niebieska wstążka którą przywiązane są bazie, korzenie sadzonki (genialne słowo, które nie pojawia się jako pierwsze kiedy pomyślimy o wiośnie, a przecież ją stanowi!) mniszek lekarski, który zna bo jedzą go nasze żółwie, czy w końcu rower i wynurzający się z gawry niedźwiedź. Nauczył się nowych słów, powtarzał je później oglądając książkę samodzielnie. Spędziliśmy z nią dobre pół godziny, a wierzcie mi - jak na tak małe dziecko to dużo. Na pewno dziś do niej wrócimy.
Ilustracji i towarzyszących im słów jest dwadzieścia. Niektóre są umieszczone na stronach pojedynczo, inne w zestawieniach - po dwa, trzy i cztery. To świetny pomysł, ponieważ oprócz poznawania słów dzieci mogą też ogarnąć prostą matematykę. Mój starszy, 4,5-letni syn liczył po ile jest ilustracji, dobierał je w pary i też miał sporo zabawy z 'Wiosną'.
Co jeszcze ważne - ilustracje w tej książce nie przypominają tradycyjnych w pozycjach tego typu dla maluszków. Nie są przerysowane, nie krzyczą krzykliwy mi kolorami. Są stonowane, mają klasę i są przepiękne z artystycznego punktu widzenia. To kolejny plus tej pozycji - uwrażliwa na sztukę. Moim zdaniem to bardzo dobrze, bo takie podejście powinno obowiązywać już od pierwszych miesięcy życia. Dzięki temu wychowujemy wrażliwych i świadomych odbiorców sztuki, którzy kiedyś nam pewnie za to podziękują. Za to, że nie otaczała ich bylejakość, której niestety często, szczególnie w książkach dla maluszków, możemy doświadczyć.
To książka po którą warto sięgnąć również dla samych siebie. Te wszystkie szczegóły, detale sprawiają, że człowiekowi jest jakoś tak radośniej, lepiej. I, że z uśmiechem patrzy za okno, za którym szaleje deszcz ze śniegiem. Bo wie, że już niebawem zza chmur wyłoni się słońce, a wiosna przyjdzie tylko w realu, a nie tylko pocztą 😉 polecamy!

Polubienia

Komentarze

Instagram