Wiersze, które polubicie

Dobry wieczór!
Ostatnio czytamy dużo wierszy. Co mnie bardzo cieszy, ale też dziwi, bo do tej pory starszy syn nie wykazywał jakiejś ogromnej miłości do rymowanych strof. Zaczęło się zmieniać odkąd trafiły do nas 'Ważności' od Patrycji Dzierkacz.
Ostatnio pokazywałam Wam wierszyki logopedyczne, i teraz idąc dalej tym tropem - mam dwa tomiki, tym razem od Wydawnictwa Dragon.
Pierwszy z nich to 'Wierszyki łamiące języki', a drugi - 'Wierszyki plącze języki'. To pracę zbiorowe - więc zarówno autorów wierszy, jak i ilustracji mamy różnych. Ze straszakiem lepiej nam się czyta pierwszą z nich. Bardziej też przypadła nam do gustu wizualnie. Nie znaczy to jednak, że druga jest gorsza. Po prostu syn twierdzi, że jest bardziej dla maluszków 😁 i może coś w tym jest, bo młodszy ją lubi chyba nawet bardziej.
Wierszy jest dużo. Książka łamiąca języki jest podzielona na trzy części - w pierwszej mamy owe łamańce językowe, w drugiej wiersze skupiają się wokół nietypowych świąt, a w trzeciej mamy rymowane zagadki o zawodach. I to właśnie z ostatnią częścią jest sporo zabawy, bo trzeba odgadnąć o jakiej profesjonalny mowa. Najbardziej nam się spodobali Fotograf, Trenerka psów, Projektant mody i Konstruktor. Co fajne - przy tych wierszyk ach nie mamy tytułów (są one dopiero w spisie treści, bo ów tytuł jest przy okazji nazwą danego zawodu i odpowiedzią na zagadkę.
Z kolei 'Wierszyki plączące języki' faktycznie są w stanie je poplątać. Jest tu misiek Zdziś, który nie dość, że pływa łodzią, to jeszcze śpiewa. Są Indianie - z wodzem Rogiem Jelenia na czele, jest kopiący prąd, a nawet... Delfin w butach czy koń, który uwielbiał marzyć. Wierszyków jest dużo - jedne są krótsze, inne dłuższe. To też jest fajne, bo wprowadza ciekawy rytm.
Jeśli chcecie sięgnąć po wiersze inne niż te klasyczne, które być może znacie nawet na pamięć (no umówmy się, kto nie zna chociaż jednej zwrotki 'Lokomotywy'? 😁) - te książki są dla Was!

Polubienia

Komentarze

Instagram