Ważna książka. O tolerancji.

Witajcie! Dziś 'Mam na imię Jazz'. Jej autorkami są Jessica Herthel i Jazz Jennings a ilustracje przygotowała Shelagh McNichols. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. To opowieść, prawdziwa zresztą o Jazz. Piękna dziewczynka różni się od swoich rówieśniczek tym, że ma... ciało chłopca. To ono ukrywa mózg dziewczynki. Jedni powiedzieliby: inna, dziwoląg, zboczeniec. I tych niestety jest więcej. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie patrząc na to, co się dzieje na świecie. I jest to smutne i przykre. Że tak bardzo chcą decydować o życiu innych, że gubią swoje. Ale nie wszyscy tacy są. Na szczęście. Niektórzy rozumieją. Że można urodzić się nie w swoim ciele. Tak jak Jazz. Uważam, że to książka bardzo potrzebna. I można ją czytać już że starszymi przedszkolakami, a na pewno z dziećmi szkolnymi. Uwrażliwiać je na to, że są różni ludzie. I należy im się szacunek. Ale, wracając do książki. Historia Jazz jest pokazana bardzo prosto. Ona sama opowiada o sobie. O tym co lubi, co musiała przejść od chwili kiedy zrozumiała, że nie jest taka jak jej koleżanki. I o tym jak ważne jest bycie sobą. I życie w zgodzie ze sobą. I o wsparciu - od najbliższych i od tych, którzy się znają - od specjalistów. To wszystko daje nadzieję na to, że w przyszłości uda się dokonać korekty, która jest potrzebna by w pełni stać się dziewczynką. Kobietą. By być sobą bez ograniczeń. Bo każdy z nas jest na swój sposób inny. I każdy jest wyjątkowy.

Polubienia

Komentarze

Instagram