Ważna książka. Bardzo ważna.

Ta książka ma tak ogromny ładunek emocjonalny, że czytanie jej boli. Autentycznie i do głębi. Ale to dobry ból. Oczyszczający. Taki, który jest bliżej melancholii niż rozpaczy. Taki, którego odczuwanie daje nam znak, że oto naprawdę żyjemy. Myślimy, zastanawiamy się. Czujemy. Każdą komórką ciała, każdą cząstką serca.
To 'Wszędzie i we wszystkim' od Wydawnictwa Co Ja Na To. Książka duetu Pimm van Hest/ Sassafras De Bruyn. Książka przypowieść. Książka pamiętnik. Książka modlitwa. Książka poradnik. Książka o śmierci. Książka o pogodzeniu się z tym, na co nie mamy wpływu. Książka o poszukiwaniu. Poszukiwaniu spokoju. Miłości. Obecności. Książka terapia. Dla tych, którzy kiedyś kogoś stracili.
Ze strata mierzy się tutaj Yolanda. Jej mama umarła. Zniknęła. Nie ma jej już. Dziewczynka nie może jej nigdzie znaleźć. A bardzo by chciała. Dlatego zaczyna pytać. Rozmawiać. Sprawdzać. I nagle zaczyna mamę czuć. Czuje jak mama ją przytula - zamiast ramion mając wiatr. Widzi ją w gwiazdach. W kwiatach i trawie. Czuje ją w misiu swojego brata. I w swoim króliku. Którego zresztą mama jej zrobiła. Yolanda rozmawia o niej. Bo mama jest też w opowieściach.
Książka jest nie tylko pięknie napisana, ale też fenomenalnie zilustrowana. Ilustracje są bardzo subtelne, czuć w nich tę tęsknotę, ale czuć też obecność. I spełnienie. Zrozumienie i pogodzenie z sytuacją. To książka ukojenie. Bardzo potrzebna, bardzo ważna i bardzo uniwersalna. To też książka obietnica. Obietnica tego, że może zrozumiemy. I nauczymy się żyć. W pełny, cudowny sposób. Tak, aby kiedyś być dla kogoś wszędzie i we wszystkim.
Bardzo, bardzo polecamy. Książka magia.

Polubienia

Komentarze

Instagram