Tę książkę trzeba mieć. Wciąga i uwodzi. Do cna

Cała jestem łzami. Po przeczytaniu tej książki tak się właśnie czuję. Ale to nie są łzy smutku, a wdzięczności. Za to, że mogłam poznać historię Elżbiety, Tobiasza, Irenki i jej ojca, Cyryla, Benedykta i Poczwary. I latarni morskiej zagubionej gdzieś na wzgórzu - bez tego co stanowi o jej pozyteczności. Bez morza.
Książka o której mówię to 'Lapis' Emilii Kiereś z ilustracjami Katarzyny Bajerowicz. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Kropka.
Tytułowe Lapis to miasto. Miasto majestatyczne, zbudowane z białego kamienia. Miasto, które jeszcze nie wie, że za chwilę czeka je tragedia, która odciśnie się piętnem na życiu  wielu ludzi. Która stanie się też osobistą tragedią Elżbiety i Tobiasza. Zakochanych w sobie małżonkach, którzy gotowi są poświęcić wszystko dla siebie nawzajem. Niestety, z tych poświęceń wynika tyle, że Elżbieta znika bez śladu, a Tobiasz w oczach mieszkańców miasta staje się dziwakiem, a może nawet i szaleńcem. To właśnie ich dotyczy pierwsza część książki. Pierwsza opowieść, która zostawia czytelnika w zawieszeniu. Sprawia, że pytania się piętrzą, a odpowiedzi brak.
W części drugiej poznajemy Irenkę. Ta rezolutna dziewczynka przybywa do Lapis z ojcem, malarzem specjalizującym się we freskach. Irenka ma jasno ustalone, że Lapis nie polubi, nie pokocha i ogólnie nie będzie nim zainteresowana. Wszystko z obawy przed tym, że kiedy tylko zdąży się przyzwyczaić, zadomowić - będzie musiała miasto opuścić i jechać tam, gdzie ojciec dostanie nowe zlecenie. Wie, że tak będzie. Już to przerabiała. Jednak na miejscu okazuje się, że w Lapis nie da się nie zakochać. że to miasto ma tyle tajemnic i jak żadne ma swoją wiedźmę - Rutę, która jest chyba tak stara jak świat. I jak żadne inne ma legendę, która wydaje się z każdym dniem coraz bardziej prawdziwa. Legendę o pradawnej Poczwarze, która w jednej sekundzie jest w stanie wyrządzić bardzo dużo zła...
Czy uda się ją pokonać? Czy Elżbieta się odnajdzie, a Tobiasz przemówi po latach? I jaką rolę w tym wszystkim odegra Irenka? Poczytajcie. Gwarantuję, że tak jak ja cali zamienicie się w łzy, obracając w ustach niewypowiedziane słowa zachwytu...

Polubienia

Komentarze

Instagram