Tata, o którym można marzyć

Dziś dzień ojca. A mi mojego ojca... Zawsze brakowało. Niby był, jest. Ale przez większość czasu jedynie ciałem. Bo głową gdzieś daleko. Dyscyplinujący, mający sobie tylko znany kodeks nie potrafił tak po prostu się przytulić. A tego mi tak bardzo było potrzeba. Wtedy i teraz.
Potrzeba mi takiego ojca jak ten z książki 'Jestem dużym tatą, ale czasami udaję kota' Rafała Witka z ilustracjami Moniki Pollak. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Literatura. Niby czterdziestoletni, a w duszy ma lat czternaście. Niby człowiek, a potrafi zamienić się w kota. I kręgosłup czasem zamienia mu się w błyskawicę - przybiera jej kształt. Tata ten zabiera swoją córkę, Małą, na wakacje na wyspę Bornholm. I tam, na tej wyspie jest... Zwyczajnie. Całkiem zwyczajnie. Jest dokarmianie mrówek, wspólne przejażdżki rowerowe. Są wizyty w sklepie, zabawy w piasku i nadawanie imion motylom, a nawet ogórkom! Są dywagacje na temat tego, czy jaskółki zawsze mają rodzeństwo, czy może czasem są jaskółki jedynaki. Jest pochwała bycia razem. Nawet jeśli jesteśmy tylko we dwoje, a w koło wszyscy mają dużo innych osób. Jest niespieszny rytm wakacji i zbyt szybki, a przy tym tak oczekiwany powrót do domu. Domu w którym czeka jeszcze ktoś. Ta, która dopełnia rodzinę - mama i żona. Jest też najlepsza pamiątka z wakacji, jaką można mieć. Jaka? Żeby się dowiedzieć musicie sięgnąć po książkę.
Bardzo ją Wam polecam. Nie tylko tym spragnionym ojcowskiego ciepła, którego tu jest całe mnóstwo. Również tym, którzy kochają dobrą literaturę, lubią pouśmiechać się pod nosem podczas lektury, a czasem nawet otrzeć łzę. Cudowna książka. Cudownie zwyczajna i zwyczajnie cudowna.

Polubienia

Komentarze

Instagram