Taka szkoła to skarb - aż się chce do niej chodzić

Dobry wieczór!
Dni przelatują mi ostatnio przez palce, dużo się dzieje, a moje myśli są gdzieś zupełnie indziej. Jedyna chwila wytchnienia to wieczorna kąpiel, której bronie jak niepodległości 😁 bo wtedy mogę poczytać, popisać i nadgonić zaległości u Was.
I niedawno przeczytałam cudowną książkę, do której jednak mam jedno ale... Ale o tym za chwilę 😁
Książka ta to 'Szkoła na Dobrej' Joanny Olech. Pochodzi z serii Czytam sobie wydawanej przez Harperkids. To już trzeci poziom, czyli Połykam strony. W tekście znajdziecie tu 2500-2800 wyrazów. Użyte są wszystkie głoski, a zdania są dłuższe i bardziej złożone. Do tego mamy na końcu książki alfabetyczny słownik trudnych wyrazów. I oczywiście tradycyjnie naklejki i dyplom dla młodego czytelnika.
Szkoła na Dobrej przypomina mi trochę moją podstawówkę. Czas bez telefonów komórkowych, kiedy każdy miał przed wakacjami dziurawe buty, przez którą to dziurę wyglądał duży palec, a po nich - głowę pełną wspomnień, usta pełne opowieści i... zdarte kolana 😆
W szkole z książki już na początku pojawia się Tymon. Chłopiec jest nowy. Dzieci jeszcze nie wiedzą, że za jego sprawą zmieni się w podstawówce wszystko. Począwszy od dzwonka na przerwę - po... Piłeczki tenisowe nałożone niczym bamboszki na nogi krzeseł w salach. Ale jak to i dlaczego - pewnie teraz sobie myślicie. Ano tak to. Gdyż Tymon cierpi na mizofonię. Cóż to za choroba? Musicie sprawdzić sami.
Książka pokazuje jak ważna jest tolerancja i radzi co można zrobić, kiedy ktoś się od nas różni. Bo inny wcale nie znaczy gorszy.
Okej, to teraz o tym wspomnianym 'ale'. Książka jest najzwyczajniej w świecie... Za krótka! Chcę więcej i więcej! Bo bardzo się z dzieciakami z Dobrej polubiliśmy...

Polubienia

Komentarze

Instagram