Sympatyczny Kajtuś i nauka o tym, że nie zawsze się wygrywa

Jeśli dzisiaj, koło 14 słyszeliście dziki wrzask radości, to zapewne było to moje dziecko cieszące się z książki, którą zaraz Wam pokażę. Chciał nawet uściskać pana kuriera (nie wiem jak u Was, ale u nas starszak jest święcie przekonany, że kurier to taki fajny wujek, który daje nam w prezencie książki 😂) i zaprosić go na kawę i ciastka, niestety ten zdążył już odjechać. Ale co się odwlecze... 🙈
Dobra. Jaka to książka wywołała takie, a nie inne odczucia mojego pierworodnego? Otóż jedna z części serii o Kajtusiu, którą syn wielbi. Czytają ją często w przedszkolu i bardzo ciężko ją gdziekolwiek kupić. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłam 'Kajtusia kapitana' na @tak_czytam miałam ochotę wziąć ze trzy 😂 książka to adaptacja Sarah Margaret Johanson na podstawie serialu animowanego (jest na YouTube, polecam). Ilustracje to zaś zasługa CINAR Animation - a do wersji książkowej zadaptował je Eric Sévigny. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Rea. Kajtuś jest przedszkolakom, który mieszka z rodzicami i swoją siostrą Rózią. Tym razem przychodzi do niego dziadek, który zabiera go do parku. Ma ze sobą dziwne pudełko pod pachą. Chłopiec zastanawia się co to, a staruszek mówi mu, że zobaczy wszystko w swoim czasie, w parku. Na miejscu okazuje się, że w środku jest żaglówka. Taka o jakiej marzył Kajtuś. Chłopiec bierze udział w wyścigu z innymi dziećmi. Nie udaje mu się wygrać, co więcej, przewraca łódkę koleżanki czym niweczy również jej szanse na pierwsze miejsce. Ona na szczęście nie gniewa się. Kajtuś, mimo tego, że bardzo chciał wygrać, gratuluje zwycięzcy i cieszy się, że mógł się pobawić.
To fajna książka, która uczy dzieci, że nie wygrana a sama gra jest fajna. Że nie zawsze trzeba być pierwszym, że zdrowe współzawodnictwo jest fajne. Pokazuje też, że nie warto się obrażać czy gniewać na coś, na co nie do końca ma się wpływ - np. na przewróconą łódkę.
Dodatkową fajną rzeczą w książce jest fakt, że autorzy na jej kartach poukrywali żabkę i ważkę i zadaniem dzieci jest je odnaleźć. To ćwiczy spostrzegawczość i jest ciekawą zabawą.
Polecam tę książkę. Myślę, że już trzylatki będą zadowolone i pokochają Kajtusia.

Polubienia

Komentarze

Instagram