Smoki - te duże i te malutkie

Ależ ta książka jest fascynująca! A do tego przepiękna wizualnie, oglądanie jej to prawdziwa uczta.
Mówię o 'Smokach' Tamary Macfarlane z ilustracjami Alessandry Fusi. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Dragon. I od wydania chciałam zacząć. Jest piękne. Twarda oprawa, lekko wypukły, złocony tytuł, który mój syn uwielbia dotykać. No dobra, ja też 😁 a do tego piękna wyklejka.
Syn powiedział mi, że o takiej książce marzył. Bo ma tu zebrane różne smoki, z różnych krańców świata. Bo każdy jest inny, a na koniec, po lekturze można narysować i zaprojektować swojego własnego smoka.
Wiedzieliście, że sporo z żywych stworzeń czy roślin przypomina mityczne smoki? Ot weźmy na przykład taką lwią paszczę. Przecież jej kwiaty wyglądają jak głowy smoka! Z kolei smoka morskiego można spotkać u wybrzeży Australii. Jest i ulubieniec mojego starszaka - waran z Komodo, zwany też smokiem z Komodo czyli największa jaszczurka żyjąca na Ziemi.  Są też na naszej planecie kamienie i minerały nazywane smoczym klejnotami. Np. taki tanzanit, który podoba mi się od bardzo dawna. Czy czarny opal. W ogóle to od tysięcy lat smoki były oskarżane o okradanie ludzi z cennych kamieni. Wiedzieliście? Bo ja nie miałam pojęcia. I takich ciekawostek znajdziemy w tej książce całe mnóstwo. Również o samych smokach, tych znanych nam z baśni czy legend. Są tu więc smoki azjatyckie i europejskie a także ogółem - smoki świata. Tu chciałabym wymienić smoczą wróżkę, moją ulubienicę. Mogą występować pod wieloma, różnymi postaciami. Są malutkie, wielkości kolibra. Mają motyle skrzydła i wyglądają trochę jak gekony. Mają umiejętność rozmawiania z elfami i wróżkami. I są... Psotnikami! Mój syn z kolei uwielbia smoka Mrozu, pokrytego mieniącymi się łuskami i zamiast ogniem - strzelającego lodem. Bardzo podoba mu się też jeden ze smoków azjatyckich - Bixi czyli smok w kształcie żółwia. Sami mamy żółwie, więc rozumiecie 😁😉
Opisom towarzyszą tutaj przepiękne ilustracje. Pełne szczegółów, mieniące się kolorami. To naprawdę wizualna uczta. To co jeszcze doceniam w tej książce to fakt, że trafia do odbiorców w różnym wieku. Każdy wyciągnie z niej coś dla siebie, zrozumie ją inaczej w zależności od tego ile ma lat czy na jakim etapie życia właśnie jest. Jedni będą rozpływać się nad pięknymi ilustracjami, inni docenią ciekawostki, a jeszcze inni ten cały mistycyzm, który książkę wypełnia. I sprawia, że chce się do niej wracać, by chociaż przez chwilę znaleźć się w świecie istot potężniejszych od nas, które wzbudzają szacunek, ale po trochu i sympatię. Przynajmniej naszą. Polecamy!
Ps. Są tu też ciekawe opowieści o smokach, po których mój syn miał tyle pytań, że aż musiałam odpalić google 😁 książka zmusza więc do dalszych poszukiwań w temacie. I bardzo dobrze!

Polubienia

Komentarze

Instagram