Silenzio, Bruno! I wszystko wraca do normy

Ostatnio w naszym domu często słychać krzyki. Ale nie dlatego, że się kłócimy. Przeciwnie. Dlatego, że się wspieramy. I pomaga nam w tym pewien szczególny okrzyk. Jaki? O tym za chwilkę.
Teraz powiem tyle, że okrzyk wziął się z książki na punkcie której moi synowie zwariowali. To 'Silenzio, Bruno! To go spławi, gdy się zjawi!' od Wydawnictwa Olesiejuk. Powstała na motywach filmu 'Luca', a jej autorami są Meredith Rusu (tekst) i Giovanni Rigano (ilustracje). Tłumaczenie przygotowała Ewa Tarnowska.
Alberto Scorfano ma 14 lat i jest morskim potworem. Ale tak naprawdę to on się potworów boi. A raczej jednego - Bruna. To może nie tyle potwór, co... Głos, który pojawia się w naszych głowach. Głos, który wątpi w nas i sprawia, że sami zaczynamy wątpić. No bo kto by nie wziął do siebie słów: Nie uda ci się! Jesteś do niczego!'. Każdego z nas by dotknęły i nie mówcie, że nie. Na szczęście na Bruna jest pewien sposób. Nieco głośny, aczkolwiek skuteczny. Wystarczy krzyknąć 'Silenzio, Bruno!' a głos znika. Co ważne, działa za każdym razem. Tak twierdzi Alberto. Ale czy podziała też na innych? Na nas? Na Lucę - innego potworka, z którym pewnego dnia zaprzyjaźnił się Scorfano? Sprawdźcie, bo warto.
Książka jest świetnym wstępem do rozmów o poczuciu własnej wartości i o tym, że każdy z nas jest wyjątkowy. I poradzi sobie na ten czy inny sposób. A głośny krzyk? Cóż, on oczyszcza. Nie tylko ciało, ale też umysł. I daje swoistą wolność od głosów w naszej głowie i ograniczeń, które często sami sobie stawiamy.
Książka jest też pięknie zilustrowana - aż chce się ją oglądać. I czerpać z niej wszystko to, co nam daje.

Polubienia

Instagram