Są sprawy ważne i ważniejsze

Ci, którzy mnie dobrze znają wiedzą, że mam bardzo specyficzne poczucie czasu. Że zawsze twierdzę, że zdążę - nawet jeśli już nie zdążyłam 🤷‍♀️ mam też wrażenie, że minuty da się rozciągnąć jak gumę do grania. Przy tym, kiedy się spóźniam to nje wynika to z braku szacunku do drugiej osoby. Po prostu naginam czasoprzestrzeń 😁
Odkąd w moim życiu pojawiły się dzieci jest nieco lepiej. Mniej się spóźniam, częściej jestm gdzieś przed czasem. Chociaż powiem Wam, że to wymaga niezłych wygibasów. Kto ma dzieci, ten wie jak nagle 'mamusiu jeszcze tylko 5 minut pośpię' zamienia się w 'za trzy minuty mamy autobus, a ty jeszcze nie jesteś ubrany!' 😆
Dlatego książka, którą dziś chcę Wam pokazać spodobała mi się już po samym tytule. A kiedy ją przeczytałam zobaczyłam, że wcale nie jest o czasie...
To 'Jeszcze pięć minut' Marty Altés od Wydawnictwa Tako. Przepiękna, bardzo bliskościowa opowieść o rodzinie Lisków. O tacie, który ciągle mówi o czasie, ale tak naprawdę to jego dzieci wiedzą o nim zdecydowanie więcej.
Kiedy więc tata prosi wczesnym rankiem o jeszcze pięć minut w łóżku, twierdząc, że to niewiele - jego dzieci wiedzą lepiej. No bo w pięć minut można zrobić tacie śniadanie - niekoniecznie zjadliwe, ale w końcu liczy się gest 😁
Kiedy tata mowi, że nie ma no coś czasu - również nie ma racji. Przecież czas na skakanie po kałużach jest zawsze! Kiedy się dobrze bawimy, godzina potrafi minąć błyskawicznie. Czas dla siebie to też pojęcie względne. W końcu i tak najlepsze jest pięć minut... Razem. Niby tak niewiele, a może stworzyć wspomnienia. Niby tak niewiele, a buduje poczucie bezpieczeństwa, sprawia, że kochamy jeszcze bardziej i jeszcze mocniej i dłużej chcemy ze sobą być. Nie obok siebie, ale razem.
Napisałam, że to nie jest książka o czasie. I choć pojęć z nim związanych uczy, to dla mnie jest to książka o miłości. Zawsze czytamy ją z synami przytuleni. Uświadamia mi, że należy mieć jeszcze pięć minut na skakanie po kałużach i obserwację chmur. Na patrzenie prosto w słońce ze zmarszczony nosem i łapanie płatków śniegu na język. A świat? Świat poczeka. W końcu to tylko pięć minut...

Polubienia

Komentarze

Instagram