Rumianek i Mięta ratują biedronki

No dobra. Zaczęłam nietypowo, bo od części drugiej. To teraz będzie część pierwsza Wege Bajek. Skierowana do nieco starszych dzieci, myślę, że do - nazwijmy je - zaawansowanych przedszkolaków ;) czyli tak mniej więcej pięciolatków. Chociaż mój prawie czterolatek zakochał się w niej szalenie. I teraz pyta mnie o źródło każdego jedzonego kawałka mięsa, chleba czy nawet pomidora. Czy nikt mu aby nie zrobił krzywdy zrywając za mało delikatnie. I to już pierwszy plus tej książki. Uwrażliwia. I to nie tylko na to co jemy. Uwrażliwia na świat. Ale, nie napisałam jeszcze o jakiej książce mowa. To 'Wege Bajki. Rumianek i Mięta ratują biedronki'. Autorką tekstu jest Dorota Żywko, zaś ilustracji - Zuzanna Kledzik. Książka to self publishing, tym bardziej warto wesprzeć autorki, żeby dalej mogły tworzyć. Bo starszak już mi suszy głowę o część trzecią :)
W opisywanej dziś historii, główni bohaterowie - Rumianek i Mięta dają się poznać małym czytelnikom. Dowiadujemy się o nich i ich rodzinach ciekawych rzeczy. M.in. tego, że Rumianek, jak tylko dorośnie, będzie chciał zajmować się ratowaniem biedronek. Dlaczego akurat ich? Bo one, w świecie naszych bohaterów, są odpowiednikiem krów czy świń w naszym. Rumianek sądzi, że są traktowane źle, a każde zwierzę, w tym również biedronki, mają prawo do życia bez przemocy. Problem traktowania zwierząt hodowlanych jest tu zaakcentowany, ale to do rodziców należy rozwinięcie tematu. Oni powinni dostosować poziom informacji do wieku i przede wszystkim emocjonalności dziecka. Ja swojemu synkowi nie mogę powiedzieć jeszcze wszystkiego co bym chciała, bo wiem, że to będzie dla niego za dużo. Ale, dzięki tej książce, temat mogę mu nakreślić i wraz z upływem czasu go poszerzać. W książce znajdziemy też fajne pomysły do wykorzystania w życiu - np. roślinne poniedziałki - kiedy jemy wyłącznie posiłki roślinne. Można też zrobić na odwrót, tak jak my - i wprowadzić jeden, góra dwa dni z mięsem w tygodniu. W pozostałe jemy wegetariańsko, a w jeden staram się przygotowywać jedynie jedzenie wegańskie (czyli w pełni roślinne). Autorka dużo miejsca poświęciła też... Pizzy! :) Czym kupiła sobie mojego syna i myślę, że wiele i innych dzieci również. No bo umówmy się, kto nie lubi pizzy?! ;) Jest tutaj zresztą świetnie narysowana i wygląda wyjątkowo apetycznie 🥰 ilustracje, podobnie jak w opisywanej wczoraj części, robią bardzo pozytywne wrażenie. Bohaterowie są sympatyczni i charakterystyczni. W tej części jest więcej szczegółów, co też pozwala zamienić książkę w wyszukiwankę i bawić się z dziećmi w różne fajne aktywności. Bardzo polecamy! Książki szukajcie na instagramie na profilu @wegebajki

Polubienia

Komentarze

Instagram