Rodzina inna niż wszystkie

- Morda, Glino!
Te stwierdzenie stało się naszym powitaniem, ale też i powodzeniem sobie do widzenia 😁 wrosło w rodzinny słownik, a książkę z której pochodzi pokochaliśmy od pierwszych zdań. Bo jest zabawna, przewrotna i ciekawa. Trochę przewidywalna, okej. Ale w tym też jest swoista magia. I podniecający niepokój - czy dobrze obstawiliśmy zakończenie.
Oczywiście, że nie zdradzę Wam jakie ono jest. Ale zdradzę jakaż to książka tak nas zachwyciła i chwyciła za serca. A przy tym dała dużo powodów do śmiechu.
To 'Rodzina Obrabków i urodzinowy skok' - nowość od Wydawnictwa Zakamarki, która równocześnie jest początkiem nowej serii. Autorem jest Anders Sparring, a ilustracje przygotował Per Gustavsson. Ze szwedzkiego zaś przełożyła Agnieszka Stróżyk.
Członkowie rodziny Obrabków uwielbiają... Przywłaszczać sobie cudze rzeczy. Prym wiodą w tym tata Zbiro, mama Cela i ich córka Elka - której imię jest skrótem od dumnie brzmiącego Kryminelka. Do rodziny zaś zupełnie nie pasuje syn państwa Obrabków - Ture. Jest zakałą rodziny, bo zna dobre maniery, nie kradnie i jeszcze dodatkowo lubi sąsiada - wścibskiego Paula Icjanta, który lubi podsłuchiwać i zaglądać rodzinie do okien.
I kiedy tak zagłada dowiaduje się, że Ture ma niebawem urodziny. I marzy mu się ogromny, największy w mieście lizak (ważący aż 50 kg), którego znaleźć można u pani Dziulki Wzembie - właścicielki sklepu że słodyczami Słodka Dziulka.
Czy rodzina stanie na wysokości zadania i wręczy (czytaj najpierw ukradnie) lizaka? A może zrobi to kto inny? I dlaczego wszyscy krzyczą 'Morda, Glino'? Warto się dowiedzieć. A przy okazji przeżyć razem z bohaterami przygody - czasem się zaśmiać, innym razem przestraszyć. A przy okazji pogadać z dziećmi o tym czy można przywłaszczać sobie cudze rzeczy? Taki trochę przekorny wstęp do rozmowy o moralności i wartościach. Ale też o tym jak ważna jest rodzina. I jak przyjmować prezenty, które wcale nas nie cieszą 😉
Całość okraszona jest bardzo charakterystycznymi ilustracjami, które od razu przyciągają wzrok. I też ukazują wszystko w nieco krzywym zwierciadle.
Ps. Duże ukłony dla tłumaczki. Dużo tu niuansów, gry słów która bajecznie głaszcze uszy. Brawo! Czytanie takiego przekładu to czysta przyjemność.
Bardzo polecamy. Już pięciolatki będą zainteresowane i... Cóż, zapewne też zachwycone, podobnie jak i my.

Polubienia

Komentarze

Instagram