Razem. Tylko i aż tyle

Dziś książka przepięknie narysowana i napisana tak, że potrafi niejednemu łzę z oka wycisnąć.
To 'Razem' Joanny Świercz z ilustracjami Joanny Czarneckiej - swoista kontynuacja uwielbianego 'Zawsze' gdzie bohaterką jest mama. Jej recenzję znajdziecie we wcześniejszych postach. Tym razem bohaterem jest tata. A właściwie jego relacja z dzieckiem. Opisana w poetycki sposób, przy którym nie sposób się nie wzruszyć. Tata jawi się tu jako ten, z którym można przenosić góry. Ten z którym się można bawić, płakać, ale też ten który pomaga nam pozbyć się złości  i poskacze razem po kałużach. On usmaży naleśniki, poczyta książkę przed snem i po prostu będzie obok, kiedy tego potrzebujemy. A w momencie w którym do duetu tata-dziecko dołączy jeszcze mama, to już w ogóle mamy pełnię szczęścia. Bo możemy być wszyscy razem.
Książka jest bardzo bliskościowa, otulająca niczym ciepły koc w jesienne wieczory. Pokazuje relację, która jest trochę marginalizowana, bo mimo wszystko książki częściej traktują o relacji z mamą albo z obojgiem rodziców. Tu mama pojawia się dopiero na końcu, jako dopełnienie bycia razem. Jednak pierwsze skrzypce gra tata.
Książka jest przepięknie narysowana. Delikatnie, subtelnie. Przy okazji tego tekstu nie wyobrażam sobie innych ilustracji. Myślałam, że nie da się ich zrobić lepiej i pełniej niż przy okazji 'Zawsze'. A jednak. Są idealne. Co fajne - dziecko jest narysowane w ten sposób, że może być zarówno dziewczynką jak i chłopcem. To sprawia, że z książką może się utożsamić tak naprawdę każdy maluch. Jest tu miejsce na wklejenie zdjęcia dziecka i taty - co fajnie personalizuje książkę. Polecam ją Wam, szczególnie w komplecie z 'Zawsze'. Razem tworzą duet idealny jak... Mama i tata 💙

Polubienia

Komentarze

IP: 82.99.3.229

Instagram