Przyjaciele z dzieciństwa którzy zostają na całe życie

Macie swoją ulubioną maskotkę? Tak, tak. Was pytam drodzy dorośli. Bo, że dzieci mają to raczej pewne.
Ja mam papugę, o której już pisałam i którą pewnie niektórzy z Was znają. Ale mam też małpkę, jedną z pierwszych moich zabawek, która należała jeszcze chyba do mojej mamy. Jest sprana, ma nierówno przyszyte uszy (po tym jak jedno oderwałam 🤷‍♀️😁) wyjątkowo długi ogon.
I właśnie ta ostatnia cechą łączy ją z bohaterem książki, o której słów kilka za chwilę.
To 'Miś z długim ogonkiem' Beaty Ostrowickiej z ilustracjami Anny Simeone od Wydawnictwa Literatura. Książka ukazała się w serii Poduszkowce i pokochają ja już trzylatki.
Bohaterką jest Agatka. Dziewczynka ma wiele maskotek, ale nie ma tej jednej wymarzonej i ukochanej. Owszem, lubi swojego Pinka - czyli różowego flaminga czy jasnozielonego krokodyla zwanego Ogórkiem.
Wszystko zmienia się kiedy dziewczynka jedzie do babci, gdzie w szopie w kartonie znajduje coś w brązowo-żółte paski. Okazuje się, że to Teofilek, tygrys mamy z dzieciństwa. Agatka przejmuje zabawkę, nazywa po prostu Tygryskiem i kocha od pierwszego wejrzenia. I wtedy dzieje się coś, po czym Tygrysek zmienia się nie do poznania...
Cóż takiego się stało? I skąd Agatka wiedziała, że Tygrysek to Tygrysek? Dowiecie się z książki.
Uwagę poza samą historią przyciągają też ilustracje. Bardzo charakterystyczne, od razu widać, że to rysunki Anny Simeone. Słoneczne, bardzo pozytywne i piękne. Patrząc na nie nie da się nie uśmiechnąć.
Ta opowieść jest jak letni, niespieszny dzień. Jak babcine pierogi i kompot pity w hamaku. Jest jak ukochana maskotka, patrząca na nas guzik owymi oczami i jak dzieciństwo - z całą magią i wszystkimi dobrymi wspomnieniami. Ta opowieść jest piękna. Taka do zakochania. Zakochajcie się i Wy!

Polubienia

Komentarze

Instagram