Przepiękna graficznie opowieść o poszukiwaniu siebie

Wyobraźcie sobie, że budzicie się rano i nic o sobie nie wiecie. Poza tym, jak Wam na imię. No dobra, znacie też miejsce urodzenia i datę i wiecie gdzie mieszkacie. Ale poza tym nic. Ani do jakiego gatunku należycie - czy macie narodowość i czym ona w ogóle jest. Co gorsza - nie znacie nikogo, kto by był choć trochę do Was podobny. Przerąbane prawda?
Tak właśnie ma w życiu tytułowy bohater książki, którą chcę Wam dziś pokazać. To 'Igor', którego autorką jest Francesca Dafne Vignaga (tłum. Ewa Nicewicz-Staszowska) i który ukazał się nakładem Wydawnictwa RM (BoNoBo).
Sympatycznego stworka, Igora, poznajemy już na wyklejce. Tam widnieje jego zdjęcie z ogromnym uśmiechem i metryczka. Dowiadujemy się z niej, że ma na imię Igor, urodził się 24 października i mieszka na pewnym miłorzębie. Ma ok. 9,7 cm wzrostu, jest bardzo włochaty i zazwyczaj uśmiechnięty. Do wyklejki jeszcze wrócę, bo odgrywa w tej książce ważną rolę.
Igor ma dom, ale nie ma przyjaciela. Takiego prawdziwego. Nie zna też nikogo, kto byłby do niego podobny. Lubi żonglować nasionkami i gwizdać na liściach akacji. Lubi obserwować inne zwierzęta. A jako, że nie spotkał nigdy nikogo podobnego sobie - postanawia wyruszyć w podróż. I tu zaczyna się część ilustracyjna książki. Przepiękna. A jako, że bez słów - to do wolnej interpretacji. Igor przemierzając różne tereny napotyka na ciekawe zwierzęta. Są motyle, nietoperz i ryby. Ptaki, szop i sowy. W końcu wpada też na... Wielkiego potwora, stworzenie wyjątkowe, jakiego jeszcze nigdy nie widział. Podobnego do drzewa, mocno zakorzenionego w miejscu zamieszkania. Igor nie boi się go. Przeciwnie - bardzo się zaprzyjaźniają. Razem się bawią, jedzą i śpią. Ale Igor czuję, że nie może tu zostać. Czuje, że wciąż musi szukać dalej. Musi sprawdzić kim jest. Bo co mu sprawia przyjemność już wie. I wie też, że ma przyjaciela, który gdzieś tam będzie na niego zawsze czekał. Zanim wyruszy jednak w dalszą podróż - musi coś jeszcze zrobić. Co? Musicie sprawdzić sami.
I tak dochodzimy znów do wyklejki. Do jej tylnej części. O ile z przodu Igor jest uśmiechnięty, to czuć od niego też jakiś niepokój. A obok widzimy różne puste miejsca - być może ukazujące wszystkie te postaci, którymi Igor próbował się stać. Tak z tyłu - mamy naszego bohatera nie tylko uśmiechniętego, ale też spokojnego. A zamiast obrysów różnych postaci - Igora, który się bawi, najlepiej jak potrafi.
To książka o poszukiwaniu swojego miejsca, o szukaniu tożsamości. O tym, że każdy gdzieś pasuje. Uroku dodają przepiękne ilustracje. Igora nie da się nie lubić. I aż chce mu się kibicować. W jego drodze do odnalezienia siebie.

Polubienia

Komentarze

swietliczanka
swietliczanka,

Powiem szczerze i z ręką na sercu: Każdy na pewnym etapie swojego życia poszukuje sam siebie. I mnie też to nie ominęło-myślę,że i Ciebie też zanim odnalazłaś swoją właściwą życiową drogę. Ten Igor pokazuje jak można żyć mimo wszystko bo widzę,że cieszy go np żonglowanie czy inne zabawy. Jestem zdania,że nikt od razu się z prawdziwymi przyjaciółmi u boku nie urodzi dlatego trzeba ich poszukać tam gdzie np znajdzie się też coś i dla nas i znajdziemy wspólny język z daną osobą. To tak jak u nas ludzi-człowiek rodzi się, otrzymuje metryczkę ale na całą resztę musi sobie zapracować.

Pozdrawiam,SocjoTechnika 😊

nouw.com/swietliczanka
dziecioczytanie
dziecioczytanie,

Warto pracować na dobre rzeczy i prawdziwych przyjaciół. Pozdrawiam! Dobrej nocy 😁

nouw.com/dziecioczytanie

Instagram