Przedszkolna adaptacja czas start!

Późne dobry wieczór!
Ostatnie dni to był dla mnie jakiś rollercoaster emocji. Niekoniecznie tych uwielbianych. Również tych trudnych.
Podobny kołowrotek pojawi się pewnie w większości domów we wrześniu. Wtedy bowiem maluchy rozpoczną naukę w przedszkolu. A nam przyda się trochę książek, które przygotowują na ten czas obydwie strony - dziecko i rodzica.
Nie bez powodu o tym mówię, bo na rynku sporo jest książek, które przygotowują tylko dziecko. A przecież rodzic również potrzebuje procesu adaptacji.
Mam wrażenie, że książka którą dziś chcę Wam pokazać przygotowuje właśnie obie strony. I tę młodszą - i tę starszą. To 'Witaj, przedszkole!' Patrycji Wojtkowiak-Skóry z ilustracjami Patrycji Fabickiej. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga.
Zaczyna się wcale nie od przedszkola, a od końcówki wakacji. Poznajemy Krzysia i jego rodziców, którzy spędzają czas nad jeziorem. Fajne jest to, że mamy położony akcent na ciekawe rzeczy które można robić w domu, będąc z mamą. Nie ma co uciekać od tematu, wypierać i mówić, że w przedszkolu będzie fajniej. Trzeba dać dziecku czas na oswojenie się. W końcu zmienić ma się całe jego dotychczasowe życie. Warto zaakcentować, że czas z mamą w domu jest super i... że wcale się nie kończy! W końcu na wycieczki czy do piaskownicy będzie można pójść zawsze po przedszkolu i po pracy. Fajne jest też to, że mama mówi o nowej pracy. Ona też ma przed sobą jakąś niewiadomą. I też się nieco obawia. Nie trzeba tego kryć, rodzic też człowiek, ma prawo się bać.
Później jest dzień adaptacyjny, pierwszy dzień w przedszkolu, a w końcu przedszkolna rutyna. Ta ostatnia złamana przez wydarzenie, którego boi się pewnie każde dziecko. Mama nie przychodzi. Coś ją zatrzymało, a Krzyś się denerwuje. I kiedy zaczyna się robić nieciekawie, a wszystkie dzieci poszły już do domów, został sam chłopiec i pani - nagle pojawia się mama. Przeprasza jest mocno przytula Krzysia. Korki potrafią każdemu zepsuć humor.
Dobrze, że jest tu poruszona kwestia ewentualnego spóźnienia. Wydarzyć się może dużo rzeczy, jednak ważne, że mama się pojawia. Oczywiście starajcie się zawsze dotrzymywać obietnic danych dzieciom, bo one pamiętają. Bardzo dobrze pamiętają, a raz nadszarpnięte zaufanie często ciężko odbudować. Tu się udało, a przy okazji Krzyś dowiedział się, że są czasem sytuacje losowe, na które nie mamy wpływu.
Ciekawe są też inne sytuacje, które mogą się wydarzyć w każdym przedszkolu - może pojawić się nowy kolega, można wyjść na spacer z długim wężem czy pobawić się podczas jesiennego balu. No i w końcu razem przywitać święta Bożego Narodzenia.
Książka jest też przepięknie ilustrowana. Bardzo przypadła nam do gustu kreska i kolorystyka.
Jedyne do czego mogę się przyczepić to długość rozdziałów. Mój trzylatek nie jest w stanie wysłuchać więcej niż jednego (czasem pół) na raz. Starszy z kolei bardzo je lubi. Co więcej, podczas czytania przypomina podobne sytuacje ze swojego przedszkola. I gada, gada, gada. A ja w końcu mogę dowiedzieć się ciekawych rzeczy, które niekoniecznie mówi na co dzień 😉
Polecamy i tym adaptującym się i tym już zaadaptowanym! I rodzicom też 😁

Polubienia

Komentarze

Instagram