Powieść kryminalna dla młodzieży - z orchideą w tle

Kiedyś bardzo dużo jeździłam autobusami. Jako, że było to jeszcze przed erą smartfonów, a nawet w ogóle ogólnie dostępnych telefonów komórkowych (tak, jestem stara 😁) to zawsze miałam ze sobą w torbie książkę. I czytałam ją sobie na przystanku, w autobusie, a czasem też w drodze z przystanku do domu.
Ostatnio cierpię na permanentny brak czasu i dlatego znów zaczęłam czytać w autobusie. Przyznam, że przy książce którą dziś chcę Wam pokazać zdarzyło mi się kilka razy przejechać odpowiedni przystanek, żeby tylko dowiedzieć się co będzie dalej.
Dlatego ostatnie rozdziały czytałam już w domu, w wannie. Żeby mieć pewność, że żaden przystanek nie przerwie mi lektury.
Książka o której piszę to 'Zagadka purpurowej orchidei' Agnieszki Stelmaszyk z ilustracjami Magdaleny Babińskiej, wydana przez Wydawnictwo Wilgą. To pierwszy tom kryminalnej serii autorki, którą możecie znać z przygód Mazurskich w podróży czy Kronik Archeo.
W Polsce (i nie tylko) zaczynają znikać ludzie. Pozornie nic ich nie łączy. No bo co wspólnego mają ze sobą specjalistka od zmian klimatu, ogrodnik, jego przyjaciółka - starsza miła pani, czy botaniczka ze Szkocji?
Jak się okazuje wiele ich łączy. A dodatkowo, na miejscu zniknięcia każdego z nich pojawia się nieśmiertelnik z wizerunkiem orchidei i inicjałami zaginionych. Kiedy policyjne śledztwo nie rusza się za bardzo z miejsca do akcji postanawiają wkroczyć przyjaciele z Klubu Przyrodnika - dwie siostry Julka i Zuzanna i ich koledzy - Tomek i Dominik oraz ich przyjaciółka ze Szkocji - Daisy, córka jednej z zaginionych. Śledztwo bardzo szybko staje się niebezpieczne. Tym bardziej, że dzieciaki są nad wyraz bystre i dochodzą do prawdy szybciej niż policyjny śledczy. Czy uda im się odnaleźć zaginionych? I co z tym wszystkim wspólnego mają bardzo rzadkie odmiany orchidei?
Książka jest ciekawie skonstruowana. Jest dużo przerywników - które dają niejako oddech pomiędzy kolejnymi zwrotami akcji. To nic innego, jak biuletyny Klubu Przyrodnika. Można dzięki nim poznać różne gatunki roślin czy zwierząt, zobaczyć jak przygotować hotel dla owadów, jak zaopiekować się jeżem czy przygotować smakołyki, które dadzą nam energię i chwilę przyjemności - jak np. deser truskawkowy z bezami.
Mamy tu też sporo ilustracji, do tego bardzo ładnych. Są czarno białe, pełne szczegółów i dobrze się na nie patrzy. Możemy też dzięki nim wyobrazić sobie bohaterów - lubię takie zabiegi, szczególnie jeśli nie każda postać jest wnikliwie opisana w tekście.
Jedyne co mi nie do końca pasuje to finał powieści. Jakoś za szybko (jak po tak wartki ej akcji) i, nie wiem - zbyt prosto się to wszystko kończy. Pozostaje niedosyt. Ale trzeba też pamiętać, że to powieść dla młodzieży, więc rzadzi się nieco innymi prawami, niż te skierowane do dorosłych czytelników. Przy czym już wiadomo, że będzie kolejny tom - stąd wybaczam i czekam na dalsze losy bohaterów. Tym bardziej, że ich polubiłam (szczególnie Daisy - wątek zaginięcia jej mamy był jak dla mnie najciekawszy z całej książki) i chętnie poznam ich kolejne przygody. No i dowiem się co się stało z orchideami!
Ps. I taka ciekawostka - na tylnej okładce jest błąd w imieniu jednej z bohaterek - zamiast Julii jest Natalia. Znak na to, że chochliki są wszędzie 😁 albo kryminalna zagadka dla spostrzegawczych 😉

Polubienia

Komentarze

Instagram