Pojazdy i inne takie - książka dla maluchów, którą pokochają starszaki

U nas od rana deszcz. A w sumie to nawet od wczorajszego wieczora 😉 odpoczywamy od upału i czytamy! Dziś chciałam Wam pokazać książkę dla maluszków, którą jednakowoż moi synowie też bardzo polubili. A - jak sami mówią - maluszkami już nie są! 😅
To 'Brum brum brum. Pojazdy. Księga dźwięków' od Wydawnictwa Babaryba. Autorzy - Iga Kowalczyk i Marc Marra - wprowadzają małych czytelników nie tylko do świata dźwięków. Prezentują też pojazdy, które na pewno zdobędą uznanie małego czytelnika. A kiedy ten będzie nieco starszy, książka może świetnie posłużyć do... poznawania różnych zawodów.
To kartonówka, gdzie na każdej rozkładówce mamy pojazd, jego nazwę wplecioną w pytanie (np. Jak robi motor?) i dźwięk jaki wydaje. Pojazdów jest 15 - wśród nich m.in. ukochana chyba przez większość dzieci karetka i policja, ale też koparka, rower, traktor czy parowiec. Jest nawet rakieta kosmiczna! Dźwięki wydają nie tylko pojazdy - na kilku stronach słyszymy też bohaterów takich jak pies czy astronauta. Moje dzieci 'gadały' też pasażerami tramwaju czy złodziejem, który schwytany przez policję gubi pieniądze z wielkiego worka nim wypełnionego. W ogóle takich żartów rysunkowych jest tu więcej. Panu na rowerze  z kosza na zakupy wystają serdelki - co nie umyka uwadze biegnącego za nim psa. Na traktor wskakują postne myszki, rozwalając przy tym siano, a na lokomotywie wypełnionej węglem mruga do nas czarny jak węgiel kot. Hitem jednak jest zielony ufok - jak nazywa go mój młodszy syn. Ma jedno oko niczym cyklop, ale zdecydowanie jest sympatyczniejszy. I macha nam swoimi czwórpalczastymi dłońmi. Bardzo podobają nam się ilustracje. Ich nieco graficzna, prosta forma i stonowane kolory. Tu nie ma przypadkowych kresek, zbędnych wypełniaczy. Jest pojazd i to co może go otaczać. Albo ci, którzy go wypełniają i dzięki którym może się poruszać. Co też jest ważne - bo często w podobnych książkach są same pojazdy. Bez kierowcy, bez pasażerów. Podejście zaprezentowane tutaj jest mi bliższe. I ciekawsze dla dzieci, również tych starszych. Bo kto powiedział, że książek dla maluszków nie może przeczytać pięciolatek? I mieć z tego frajdę.

Polubienia

Komentarze

Instagram