Piękna opowieść o pewnym robocie

Lubię opowieści w których sztuczna inteligencja okazuje się być bardziej ludzka od nas samych. Gdzie są przyjemne, troskliwej, wrażliwe i często zagubione roboty, a czasem znajdzie się też i jakaś dobra dusza owe roboty wspierająca. Lubię sobie na takich opowieściach popłakać.
I taka właśnie jest seria o małym, sympatycznym robocie imieniem Boot. Jestem na świeżo po lekturze pierwszej części i co nieco Wam o niej napiszę.
Książka nosi tytuł 'Boot. Wielka przygoda małego robota'. Autorem jest Shane Hegarty,  a ilustracje zmalował Ben Mantle. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga.
Boot budzi się na złomowisku. Nie pamięta nic. No prawie nic. Ma jedynie dwa i pół wspomnienia, w których najlepiej zapisała się Beti, dziewczynka która Boota kochała. I - jak on sam twierdzi - na pewno nie chciała go stracić. Oprócz jej twarzy zapisanej gdzieś tam na dysku odpowiedzialnym za wspomnienia Boot ma coś jeszcze. naszyjnik Beti z motylem, który też swoje przeszedł - na co dowodem są puste miejsca po kryształach, które niegdyś zdobiły piękne i majestatyczne skrzydła owada.
Boot postanawia Beti odnaleźć. Jednak najpierw musi wydostać się ze złomowiska i nie dać się złapać Flintowi, który pała nienawiścią do maszyn wszelakich. No właśnie, ale czy Boot jest jedynie maszyną? Czy kimś więcej? Kogo spotka po drodze i jak potoczą się jego losy - po odpowiedzi odsyłam Was do książki.
Odsyłam Was do niej po coś jeszcze. W cudowny, bezpretensjonalny sposób pokazuje nam jak ważne jest by ufać sobie, swoim doświadczeniom, umiejętnościom. Jak ważna jest w życiu pewność siebie, ale też akceptacja tego kim i dlaczego jesteśmy. I po prostu bycie sobą. To też cudowna opowieść o dorastaniu i o przyjaźni. O tym czy warto się dla niej poświęcać i o tym, jak o nią dbać. To też historia ściskająca za gardło, historia o pamięci i dawaniu siebie innym. Swojego czasu, swojego serca. Opowieść zwracająca uwagę na to, jak ważna jest pamięć o tych, o których zapomnieli praktycznie wszyscy. I spisali ich na straty przez wzgląd na wiek czy inne, nazwijmy to ułomności. Pamiętajmy o nich, bo kiedy sobie przypomnimy, ich już może nie być...
Pokochacie tę książkę. Jestem tego pewna. Bo to opowieść kompletna. I bardzo życiowa. Mimo, że jej bohaterem jest robot.

Polubienia

Komentarze

Instagram