Piękna książka o innej perspektywie

Uwielbiam książki pisane z perspektywy zwierząt. Uwielbiam wtrącenia odautorskie. Uwielbiam piękne, subtelne ilustracje. I ciężko jest znaleźć książkę, która te wszystkie cechy łączy. Przynajmniej tak mi się wydawało, póki nie poznałam Kabelka 😁
To już nasze drugie spotkanie z sympatycznym jamnikiem (który czasem trochę cierpi na brak wzrostu) i jego przyjaciółmi. I powiem Wam, że w książce 'Nazywam się Kabelek, jamnik Kabelek 2' Lidii Gierwiałło z ilustracjami Magdy Michalak tego wszystkiego jest jeszcze więcej!
Kabelek dorasta. A z nim czytelnicy. Spotykamy go zimą, tuż przed świętami. Ale co to? Cały dom jest wywrócony do góry nogami! Trwają bowiem wielkie porządki. A mama Gosi (którą, podobnie jak Gosię, poznaliśmy w części pierwszej) chce, o zgrozo!, wyrzucić stare kapcie dziadka Sławka! Na szczęście Kabelek zachował chociaż odrobinę. Dla potomności 😁
Po zimie, przychodzi wiosna - tak zwykle bywa, nie tylko w książkach. Druga wiosna naszego bohatera, pełna zachwytów, ale też sytuacji niebezpiecznych i mrożących krew w żyłach, jak ta na stawie.
To książka o pierwszych razach - jak spotkanie ze śniegiem.
To książka o przyjaźni. Ogromnej, prawdziwej i szczerej - taka może być tylko przyjaźń między zwierzęciem a jego człowiekiem.
To książka poradnik - o tym jak powinniśmy zwierzęta traktować.
To książka o miłości. Tak, tak. Psy też mogą kochać - inne psy, zwłaszcza takie jak berneńską Molly. Skoro Kabelek tak twierdzi, to ja mu wierzę 😁
Kabelek razem z Mikusiem Koperkiem spotka myszkę Celinkę, pójdzie na bal sylwestrowy, opowie nam o kocie Marianie, którego imię ma bliski związek z pewnym szyprem dalekomorskim. Będzie jak zwykle odwiedzał też kury i gęsi. Jednym słowem - będzie wesoło.
Uwielbiam sposób w jaki mówi Koperek. To jak on i Kabelek, niczym prawdziwi bracia z krwi i kości, czubią się, przedrzeźniają, nawet kłócą - a wszystko to jest podszyte miłością i ogromną, wzajemną troską.
Uwielbiam trochę naiwne, ale autentyczne spojrzenie na życie Kabelka. Uwielbiam te ciepło, które czuć z książki. Czuć je w opowieściach bohaterów, w gestach i sytuacjach. To takie ciepło, które z serca przechodzi do żołądka, a później ogarnia całe ciało. I sprawia, że zapominamy o całym świecie. I przytulamy psa. Myśląc po cichutku - co tam w jego kudłatej głowie siedzi...

Polubienia

Komentarze

Instagram