Piecyk, czapeczka i budyń - książka petarda

Ależ mam dziś dla Was piękną książkę! Wizualna petarda! Przynajmniej dla mnie ;) to 'Piecyk, czapeczka i budyń' Anny Onichimowskiej z ilustracjami Agaty Dudek wydana przez Ezop. To prawdziwa perełka, wersja papierowa jest już praktycznie niedostępna (czasem uda się znaleźć egzemplarz z drugiej ręki) a mi cudem udało się ją wyrwać w stacjonarnym sklepiku z... Wyprawką dla dzieci ;). W wielu recenzjach czy opisach książki znajdziecie informację, że jest o tym jak ciężko się czasem ze sobą porozumieć. A jak dla mnie to książka o samotności. O potrzebie bliskości. I chęci spotkania z drugą istotą. I o tym jak stereotypy mogą boleć. I o tym, że matka zawsze będzie chronić dziecko - nawet przed wielkim trollem, którego sama pewnie się w pierwszej chwili przestraszyła.
Ale, od początku. Wielki Troll żyje na szczycie lodowej góry. Bardzo chciałby mieć przyjaciela. Pewnego dnia wpada na pomysł, że dobrze by było poznać sąsiadów - Pufka i jego mamę. Ale jak ich poznać, jak zagadać, skoro Troll nie zna ich języka? Zaprasza więc do domu nauczyciela, który uczy go języków. I jest gotowy na spotkanie z Pufkami. Ale czy oni też są gotowi? Czy dadzą się zaprosić na herbatę? A może przestraszą się wielkiego sąsiada, bo wyobrażają go sobie jako strasznego potwora? I co oznacza w ich wspólnym języku: piecyk, czapeczka i budyń? Warto się dowiedzieć. Zakończenie zaskakuje, książka daje ogrom nadziei, sporo uśmiechu, ale też i cały wór przemyśleń. Całości dopełniają bardzo specyficzne ilustracje. Takie, które się pamięta. I takie, w których można się zakochać. Pufek jest przesłodki, a Troll w gruncie rzeczy sympatyczny. Jest też kolekcjonerem, więc myślę, że byśmy się dogadali. Nawet mimo tego, że on nie zna polskiego, a ja... Trollowego :) bardzo polecam, jeśli gdzieś znajdziecie bierzcie w ciemno :)

Polubienia

Komentarze

Instagram