Opowieści, które mają moc

Witajcie! Jako, że mam dziś zły (to mało powiedziane) nastrój, to muszę go sobie jakoś poprawić. Po pierwsze - uciekłam z domu. Wprawdzie tylko do ogrodu, ale pisze do Was z huśtawki i jest mi w związku z tym nieco lepiej ;) Po drugie - postanowiłam sięgnąć, tak sama dla siebie (wiecie już chyba, że uwielbiam czytać książki dla dzieci) po tytuł, który zazwyczaj wprawia mnie w dobry nastrój. I nie wiem w sumie dlaczego ;) Mówię o książce 'Opowiastki na dobry nastrój' Nadine Brun Cosme z ilustracjami Elsy Fouquier która ukazała się nakładem Wydawnictwa Olesiejuk. To opowieść o Leonie, chłopcu który przełamuje swoje bariery, lęki i strachy. Chciałabym dziś być jak ten chłopiec. Jak chłopiec, który idzie do szkoły sam. Wprawdzie tylko kawałek, ale kawałek to pełen niebezpieczeństw. Po drodze bowiem jest wielkie drzewo z gałęziami niczym łapy potwora. Są też starsi uczniowie i pies, który zawsze rzuca się na bramę i głośno szczeka. I te wszystkie przeszkody Leon omija z odwagą. Nie boi się też dlatego, ponieważ ma przy sobie swojego pluszaka, dinozaura Dudusia. A z nim nic nie jest straszne. To jedno z opowiadań składających się na książkę. Razem tworzą całkiem przyjemny, mądry i pozbawiony infantylności zbiór. Jest tu też nieco w temacie nudy i wyzwalania kreatywności (tak, tak patrzenie w chmury i te sprawy). Jest o przyjaźni i przełamywaniu barier - uczeniu się nowych rzeczy (w końcu muszę ogarnąć jazdę na rowerze ;) - tak, nie u.iem tego robić). I jest też o tym, że czasem warto się po prostu zaśmiać. Więc i ja śmieje się właśnie do siebie. I do Was. Prosto z huśtawki. Z tajemniczego ogrodu wypełnionego zapachem kwitnących drzew i bzyczeniem bąków. Jeszcze będzie normalnie, jeszcze będzie przepięknie. Dobrej nocy. Ps. Ilustracje! O mało nie zapomniałam, a to właśnie za ich sprawą sięgnęłam po tę książkę w 🐞. Nie wiem dlaczego, ale od razu kojarzą mi się z Francją. I może też trochę z Mikołajkiem. Są...kojące. To chyba najlepsze określenie. Kojące jak te 15 minut które spędzam właśnie ze sobą. I z wirtualnymi Wami. Za co dziękuję. Że mogę, że czytacie, że jesteście. Bądźcie.

Polubienia

Komentarze

Instagram