O wychowaniu i nie tylko - o kobiecie o wielkim sercu

Z Marią Montessori pierwszy kontakt miałam na studiach. A właściwie bardziej z jej metodami wychowawczymi. Za chwyciłam się wtedy i ucieszyłam, że był ktoś, kto chciał za dzieckiem podążać. Być mu przede wszystkim towarzyszem podróży, a nie kimś, kto narzuca kierunek. Dlatego, kiedy stanęłam, wiele lat później, przed wyborem przedszkola - długo się nie zastanawiałam. Syn chodzi do przedszkola montessoriańskiego i chwali sobie m.in. to, że mają mieszane wiekowo grupy, drewniane pomoce i, że uczą się o Kosmosie i układzie słonecznym. Podoba mu się brak ławek i stawianie na samodzielność. To, że nikt go nie wyręcza, a jedynie mu pomaga, kiedy o to poprosi. Dlatego ucieszył się, kiedy w serii Mali WIELCY pojawiła się 'Maria Montessori'. Autorką jak zwykle jest Maria Isabel Sánchez Vegara, a ilustracje przygotowała Raquel Martin. Ksiazka ukazała się nakładem Wydawnictwa Smart Books.
Marię poznajemy jako małą dziewczynkę. Urodziła się we Włoszech i wyróżniała niesamowitym głodem wiedzy. Jednak nie chciała czerpać jej w szkole, bo szkoła była dla Marii... Najludniejszym miejscem na świecie. Po skończeniu szkoły podstawowej zapisała się do szkoły technicznej dla chłopców, a później została pierwszą we Włoszech dziewczyną studiującą medycynę! Po skończeniu studiów trafiła do kliniki zdrowia psychicznego. Bardzo nie spodobało jej się to, że dzieci z niepełnosprawnościami traktowano tam jak chore. Podczas terapii okazywała im miłość i szacunek, pozwalała im uwierzyć we własne możliwości. Dzięki temu zmieniła nie tylko ich życie, ale też życie setek tysięcy innych dzieci. I zmienia je do dziś.
Książka bardzo spodobała się mojemu synowi, obiecał zabrać ją ze sobą do przedszkola i poczytać z dziećmi z grupy. Powiedział, że to jedna z jego ulubionych części z całej serii. Tuż obok Hawkinga i Jobsa 😁

Polubienia

Komentarze

Instagram