O tożsamości i nie tylko. Bardzo ważna książka

Kiedyś rozmawiałam z koleżanką o transpłciowości. I o tym, że dzieci wiedzą. I to dość wcześnie. Zapytała mnie wtedy, czy gdyby dziecko powiedziało, że jest dinozaurem to też bym mu uwierzyła i przyjęła to do wiadomości. Dodała, że tak małe dzieci wcielają się w różne role. Raz są księżniczką, innym razem rycerzem. I stąd - dziś mogą czuć się jak chłopiec, a jutro jak dziewczynka. Czy przyjęłam jej rację? Nie. Bo i racji w moim odczuciu nie miała. Nie miała też wiedzy. Dlatego dobrze, że książki jak ta, którą mam dla Was dzisiaj, w Międzynarodowym Dniu Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii, powstają.
Ta książka to 'Janek (nie Janka)', której autorką jest Erica Silverman, a ilustracje przygotowała Holly Hatam. Wydało ją nowe, młode Wydawnictwo All Kids Publishing.
Książka jest pisana z perspektywy dziecka - siostry tytułowego Janka.
Zuzu, bo tak ma na imię, bardzo się ucieszyła, kiedy urodziła się jej siostrzyczka. Janka, bo takie dostała imię, miała ogromne oczy, pięknie się uśmiechała, a czasem miała czkawkę i... Puszczała bąki 😁 uwielbiała błoto, a zamiast wróżką częściej zostawała Superrobalem noszącym długą, powiewającą na wietrze pelerynę. I ok, dziewczynki mogą przecież robić to wszystko, choć społeczeństwo częściej takie zachowania przypisuje chłopcom. Jest w tej książce trochę stereotypów, ale nie zapominajmy, że narratorem jest kilkuletnia dziewczynka.
Szala goryczy Zuzanny przelewa się kiedy Janka wybiera w sklepie ubrania dla chłopców, a w piaskownicy chłopiec z którym się bawi nazywa ją imieniem Janek. Zuzu nie rozumie. Trochę pomaga mama, ale dziewczynka nadal nie chce przyjąć do wiadomości, że oto zamiast siostry ma raptem brata. Pomagają kredki i kartka papieru. W jaki sposób? Chciałabym, żebyście sprawdzili sami.
Książka w bardzo delikatny, dostosowany do możliwości poznawczych dziecka, sposób porusza temat transpłciowości, ale nie tylko. Jest tu też trochę o rolach społecznych, a nawet o takich z pozoru błahych tematach jak ubior typowo męski i żeński. A przecież najważniejsze, żeby było nam wygodnie, czyż nie? I nie ważne czy w różowych spodniach czy w spódniczce moro. To też świetna książka by rozpocząć temat tolerancji. Dzieci naprawdę rozumieją o wiele więcej niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. I bardzo wcześnie wiedzą kim są. Czasem warto za nimi podążyć, by samemu też więcej zrozumieć.
To co wyróżnia tę książkę to też ilustracje. Są przepiękne! Subtelne, delikatne. Taki, które chce się oglądać. Fajnie tworzą klimat całej opowieści i bardzo nam się podobają.

Polubienia

Komentarze

Instagram