O pewnym śnie, który gdzieś się zgubił

A teraz będzie coś dla wszystkich, którzy chcieliby się wyspać. Ale sen nie przychodzi. Gdzie zniknął? Czy się zgubił? I jak go znaleźć? To pytanie, na które odpowiedzi usiłują znaleźć Tomek i jego przyjaciel, pluszowy zając Filip - bohaterowie książki Anny Onichimowskiej 'Sen który odszedł'. Zilustrowała ją Krystyna Lipka-Sztarbałło. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Ezop. To piękna bardzo poetycka momentami nieco mroczna opowieść o tym, co się dzieje kiedy do dzieci sen nie chce przyjść. Dwie rzeczy mi w tej książce nie pasują. Po pierwsze fakt, że Tomek, sam (bo przytulanka raczej nie jest odpowiednim opiekunem), tak jak stoi, w piżamie, wychodzi z domu i idzie na poszukiwania snu. Mój starszy syn rozumie, że to bajka, wie, że po zmroku nie można samemu ruszać się z domu. Ale jednak nie do końca mi to pasuje. Chociaż rozumiem zamysł, rozumiem konwencję, to jednak pojawia się to 'ale'. Druga niepasująca mi rzecz to obca pani, staruszka, częstująca w pociągu Tomka i Filipa smakołykami. Ten moment zmieniam podczas czytania. U mnie bohaterowie nie przyjmują słodyczy od obcej, bądź co bądź, pani. Bo tak też uczę synów, żeby nie brali od nikogo jedzenia. Bo abstrahując od wszystkiego są najzwyczajniej w świecie alergikami. I bezpieczniej dla nich jeśli wiedzą, że nie należy się częstować, jeśli kogoś nie znamy i nie wiemy co nam proponuje 🤷. Reszta historii jest fajna. Chłopiec w końcu dowiaduje się, że musi szybko wracać do domu, bo sen już tam jest i na niego czeka. A rano, kiedy tylko otwiera oczy, czekają też smakołyki. Od babci 😉
Bardzo podobają mi się ilustracje. Utrzymane w ciemnej, sennej kolorystyce. Dużo tu granatu, niebieskości. Przez to mój starszy syn często po tę opowieść sięga, ponieważ bardzo lubi niebieski (w tych momentach, kiedy nie lubi stu innych kolorów 😂). Twierdzi też, że te ilustracje go uspokajają.
Książkę polecamy, jednak tak jak wspomniałam, z pewnymi modyfikacjami tekstu 😉

Polubienia

Komentarze

Instagram