O pewnej starszej pani i jej dziwnych upodobaniach...

Znacie stwierdzenie: 'połknąć konia z kopytami'? Na pewno. W przypadku tej książki możecie poznać je na nowo... Ale spojlerów nie będzie ;) będzie za to opis książki, która wywołuje nieco kontrowersji. I albo do kogoś trafi, albo nie. Do nas trafiła. Bardzo!
Mówię o 'Była raz starsza pani' Abnera Graboffa od Wydawnictwa Kropka.
Książka to swoista wyliczanka, powtarzanka i rymowanka. Okraszona bardzo specyficznymi, spotkałam się też z określeniem brzydkimi, ilustracjami. Ale o tym za chwilę. Najpierw treść. Poznajemy panią, która połyka muchę. Jednym ruchem, tak zwyczajnie. Po muszce przychodzi czas na pająka, który ma się z nią tam rozprawić. Ale zamiast tego błąka się i kręci po wnętrzu starszej pani,  więc w ślad za nim idzie ptaszek, który ma położyć kres tym wędrówkom. Jak już się pewnie domyślacie, ptaszek sprawy nie zalatwia. Starsza pani połyka więc kota, psa, kozę, krowę i w końcu konia. Jak myślicie? Ma w końcu spokój? Warto sprawdzić. Tekst ma świetny rytm, trzeba na niego patrzeć z przymrużeniem oka. I tak też go tłumaczyć dziecku. Jako humoreskę, a nie literaturę faktu. Fraza 'dziwne, że nie umarła' na stałe weszła do naszego slownika. Nieco to kłopotliwe, kiedy na spacerze czterolatek podsumowuje tym sformułowaniem wszystkie napotkane starsze panie... 😂 I wspomniane 'brzydkie' ilustracje. Owszem, nie są przesłodzone i cukierkowe. Są kanciaste, zwierzątek nie chce się przytulać, a pani... Cóż, tak mogłaby wyglądać babcia do straszenia dzieci. A jednak mi bardzo się podobają. Mojemu starszemu synowi również. Docenia okienka w brzuchu głównej bohaterki, z których wyglądają do nas połknięte przez nią zwierzęta. Docenia zmarszczki widoczne na jej twarzy i czarny, wysoki kok. Docenia w końcu kolorystykę. Mówi, że jest ładna. I, że to takie kolory przytulające oczy. Więc chyba dobre, prawda?🤔

Polubienia

Komentarze

Instagram