O pewnej Babie Jadze. I o przyjaźni.

- Mamo, a wiesz, że w tej książce jest wszystko? To znaczy wszystko, co książka powinna mieć. Bo i ilustracje są ładne i jest ich dużo. I można zapłakać trochę i się pośmiać. A i bałem się ze dwa razy.

I jak? Zainteresowani jaka to książka? Ano 'Baba Jadzia z parteru' Dominiki Gałki z ilustracjami Joanny Kłos. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Literatura i mimo, że przeznaczona jest dla dzieci 6+, to i mój czterolatek bardzo ją polubił. Wszystko zrozumiał i domaga się kolejnych przygód Kasi, Łukasza i Muszki. No i Baby Ja... to znaczy Pani Jadwigi tak naprawdę.

No właśnie. Kim jest owa tajemnicza staruszka, której boją się dzieci, a i rodzice wolą ją omijać. i czy jej pies jest naprawdę groźną bestią? I dlaczego nagle staruszka znika i nie ma jej w centrum dowodzenia - czyli przy oknie wychodzącym na podwórze?

Autorka ma niezwykłą łatwość w prowadzeniu narracji. Nie ma tu dłużyzn, nie ma zbędnych słów. Akcja jest wartka, nawet ja się zastanawiałam co się jeszcze wydarzy i w którą stronę skręcą wątki.
Jeśli dodamy do tego ilustracje Joanny Kłos (tak, to ta od Pucia), to mamy spójną całość.

Tych bohaterów nie da się nie lubić. Zresztą, przekonajcie się sami. Bardzo, bardzo warto!

Polubienia

Komentarze

Instagram