O fotografii i wspomnieniach

Mój mąż kocha fotografię. Szczególnie tę analogową. Chce ją rzucać średnio raz w tygodniu, ale trwa wciąż z nią u naszego boku 😁 i czasem tylko się wkurzam, bo zamiast kąpieli w wannie już, teraz, zaraz, muszę poczekać, aż proces wywoływania się zakończy. Bo czasem nasza wanna staje się prawdziwym studiem fotograficznym 😁Dlatego, kiedy tylko ta książka wpadła w moje ręce wiedziałam, że to coś nie tylko dla moich dzieci, ale i dla niego. By uwierzył, że to co robi jest cudowne. A zdjęcia to magia zaklęta w nieruchomym, wiecznym obrazie.
Książka o której mówię to 'Pstryk! Ale historia!'. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga. Autorką jest Eliza Piotrowska, a ilustracje przygotowała Joanna Gębal.
Bohaterami jest trójka przyjaciół - Wojtek, Arek i Adaś. Są praktycznie nierozłączni, szczególnie teraz, latem. Nie inaczej jest w dniu, w którym coś w ich życiu się zmieni. Chłopcy podczas nurkowania wyławiają z wody tajemniczy przedmiot. Kiedy idą z nim do taty Wojtka ten mówi, że to aparat. Analog, na kliszę. Rzuca też pomysł, że warto byłoby sprawdzić, czy film który jest w środku da się wywołać. Razem z chłopcami buduje w domu ciemnię, zdjęcia udaje się wywołać i właśnie wtedy zaczyna się jeszcze większą przygoda. Chłopcy na fotografiach zauważają jakichś ludzi, w tym przepiękną dziewczynę, którą postanawiają odnaleźć...
Czy im się uda? I jak to możliwe, że stare aparaty by zupełnie inne niż te, których używamy obecnie? Sprawdźcie.
Dla mnie to też książka bardzo sentymentalna. Ukazująca świat, który nie był natychmiastowy. W którym trzeba było mieć cierpliwość i włożyć zdecydowanie więcej wysiłku w to, żeby chociażby cieszyć się uwiecznionym na kliszy obrazem.
Warto wrócić dzięki tej historii do wspomnień, które sami mamy. Odbyć podróż w czasie i zachwycić się chociaż przez chwilę tym, co już za nami.
Bardzo podobają mi się też ilustracje. Wyraziste, sympatyczne. Nie da się nie uśmiechnąć patrząc na nie.
Polecam bardzo!

Polubienia

Instagram