O feminizmie, rolach społecznych i byciu sobą

Zostaw, to męskie zadanie.
Chciały emancypacji, to niech mają i niech same noszą zakupy!
Nie możesz iść pograć ze mną w piłkę. To nie jest zajęcie dla dziewczyn.
***
Te zdania pewnie każda z nas słyszała co najmniej raz. Od ojców, braci, nauczycieli, panów wodzących za Wami wzrokiem na ulicy. I żadna z nas nie powinna tych zdań słyszeć. Bo możemy robić dokładnie to co chłopcy. Jeśli chcemy. Możemy kopać piłkę, pracować w straży pożarnej, a nawet malować płoty.
Wie to doskonale bohater książki, którą chcę Wam dziś pokazać. I który powinien być wzorem dla wszystkich chłopców i mężczyzn.
Ta książka to 'Tata Tosi jest feministą' Rhondy Leet (przekład Joanna Ziarkowska) z ilustracjami Megan Walker. Ukazała się nakładem Wydawnictwa All Kids Publishing i chwała im za to. To młode wydawnictwo, które bardzo uważnie dobiera książki. I serwuje nam takie, których na rynku brakuje.
Tata Tosi wychowuje córkę tak, by wiedziała, że ma dokładnie takie same prawa i możliwości jak on. Skąd to wie? Doszedł do tego na podstawie swoich własnych doświadczeń. U niego w domu każdy miał swoje, wyznaczone obowiązki. On musiał kosić trawę, wyrzucać śmieci, a jego siostra zmywałam naczynia, pomagała robić pranie. Często chcieli się zamienić, ale ich tata nie pozwalał. Mówił, że niektóre zadania są dla chłopców, a inne dla dziewczyn. I tak ma być i już. Złamali zakaz i... Bardzo spodobały im się ich nowe zajęcia. Dlatego teraz, już jako dorosły, tata Tosi wie, że dziewczynki mogą układać narzędzia w skrzynce, składać i rozkładać rower, a nawet pomagać przy naprawie samochodu. Tata Tosi może siedzieć w domu i zajmować się dziećmi, a mama - chodzić do pracy. Nie ma w tym nic złego. Tak jak w tym, żeby dziewczynka chodziła w spodniach i koszulkach takich, jak nosi tata. Bo najważniejsze to być sobą. I o tym jest w moim odczuciu książka. Nie o feminizmie, nie o podziale ról czy jakichś sloganach. Ona jest o tym, żeby we wszystkim co robimy być sobą. I budować wiarę w siebie w naszych dzieciach już od najmłodszych lat. No i jeszcze trochę o tym, żeby bez obaw płakać na filmach, nawet jeśli jest się rosłym mężczyzną z bujną brodą 😉
Cudowne są też ilustracje. Totalnie odjechane, bardzo charakterystyczne - trochę jak z komiksu, a trochę jak z animacji. Wyjątkowe. Jak cała książka. Bardzo polecamy. Nie tylko feministom.

Polubienia

Komentarze

Instagram