O dziewczynce, która musiała nauczyć się tego, jak być niewidzialną

Ależ ta książka mnie wkurzyła. I przeczołgała emocjonalnie. Współczułam głównej bohaterce, śmiałam się z nią i z jej powodu ocierała łzy. Razem z nią byłam zła i razem z nią wpadłam w zachwyt. Nie znosiłam jej ojca i tęskniłam za nim. Za stabilnością, której dziewczynka nie miała. Którą jej wydarto.
----
Ależ ta książka mnie wzruszyła. Do cna, do kości. Płakałam, odkładałam ją na półkę zła na to co przed chwilą przeczytałam - by po chwili sięgnąć po nią znowu. I zatopić się w świecie wykreowanym przez autorkę. Wykreowanym sercem - co czuć w każdym słowie.
----
Ależ ta książka mnie rozbawiła. Żartami, językiem, podejściem do spraw fundamentalnych.
----
Ależ ta książka dała mi nadzieję. Nadzieję na nowy początek. Na to, że przyjaźń naprawdę potrafi zdziałać cuda i na to, że dobrzy ludzie nie pozwolą nikomu być samotnym. Pozostawionym samym sobie. Porzuconym.
----
Ależ ta książka zmusiła mnie do myślenia. O tematach trudnych. Bardzo trudnych. O porzuceniu, pozbawieniu podstawowych praw - do nauki chociażby. O pozbawieniu środków do życia. O kłamstwie. O prawach zwierząt i ludzi. O tych, którzy powinni być nam najbliżsi, a tak naprawdę są tak daleko, że dalej już się chyba nie da. I nie, nie chodzi mi tu o odległość. O tym, jak mała dziewczynka musiała stać się niewidzialna.
----
Ta książka to 'Pipo. Najsilniejsza dziewczynka na świecie' autorstwa Amélie Dumoulin (w tłum. Anny Tomoń) z ilustracjami Todda Stewarta. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Dragon a Wy... Po prostu musicie ją mieć.
----
Siła Pipo wcale nie objawia się w muskułach. Siła Pipo to jej serce. Tak skrzywdzone, tak oszukane. I tak pragnące miłości. Tak szczęśliwe. Tak poświęcające się dla innych. I w końcu tak pamiętające o sobie. I o tym, żeby znaleźć w życiu swoje miejsce.
----
I jeszcze słowo o fabule. Pipo ma 11 lat. Jej przyjacielem jest szczur Sprinterek. Pipo ma rude włosy, jest sympatyczna i trochę szalona. Pipo nie ma mamy. Umarła przy porodzie. Początkowo zajmował się nią ojciec - marynarz, który twierdzi, że jest również szpiegiem. I właśnie dlatego, że ma szpiegowską misję - zostawia Pipo, porzuca ją (nie bójmy się użyć tego słowa), a właściwie podrzuca do domu znajomej staruszki, a sam wyrusza w rejs pełen przygód. Czy i kiedy wróci? Nie wiadomo. Zostawia córce jedynie pudełko po margarynie, które odmieni jej życie... Podobnie jak przyjaciele - Lu i Zuz, tajemnicze białe dzieci. I pewna dziewczyna, która tak jak Pipo ma serce rozbite na malutkie kawałeczki.
----
Pozycja obowiązkowa. Dla dorosłych i nastolatków. Książka, która złamie Wam serce, by za chwilę posklejać je od nowa.

Polubienia

Komentarze

Instagram