O czarownicy, która ciągle coś gubi

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki wyjątkowej, bardzo zabawnej i ciekawej. I kultowej - nie bójmy się tego słowa. To 'Miejsce na miotle' Julii Donaldson i Axela Schefflera. Tak, tak, to ci od Gruffalo. A książka jest równie dobra i uwielbiana nie tylko przez dzieci. W Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Tekturka. Tekst jest rymowany, łatwo wpada w ucho. I szybko można go zapamiętać. Towarzyszą mu genialne ilustracje - czarownica jest całkiem sympatyczna, a smoka, którego spotyka na swojej drodze nawet mi w pewnym momencie żal. Ale, po kolei. Czarownica razem ze swoim kotem wybiera się na przejażdżkę (przelotkę? 😄) miotłą nad polami i lasami. Ma ogromny kapelusz. I to właśnie nakrycie głowy podczas podróży zwiewa jej wiatr. Cóż robić, trzeba wylądować i szukać zguby. Pomocny okazuje się pies, który wyskakuje zza krzaka z kapeluszem w zębach. Oddaję go czarownicy i... Pyta czy znajdzie się dla niego trochę miejsca na miotle. Lecą dalej w większym składzie, a czarownica co i raz gubi kolejne rzeczy. A ich znalazcy... Zasiadają na miotle. Jak zakończy się ta historia? I co zrobi napotkany po drodze smok? Musicie sprawdzić, nie pożałujecie. Zakończenie jest humorystyczne i w sumie nawet zaskakujące. W tej książce uwielbiam też ilustracje. Są cudowne. To jakby rozszerzenie świata Gruffalo czy Pipa i Posy. Marzy mi się opowieść zrzeszająca tych wszystkich bohaterów w jednej książce. To by dopiero było coś 😉 bardzo polecamy! Nie będziecie się nudzić. Dodatkowo - książka świetnie nadaje się do usypiania. Przynajmniej u nas :) dobrego dnia Wam życzę!

Polubienia

Komentarze

Instagram