Nie, nie i nie!

Ok, skoro była ostatnio książka świetna, która jednak nie do końca u nas 'zażarła', będzie też druga, która... Okazała się absolutnym hitem. Nie wiem ile razy już ją dziś czytaliśmy, ale dużo. Bardzo dużo 😂 co ciekawe, kupiłam ją dla młodszego, a to starszy syn kazał sobie czytać wciąż i wciąż od nowa. Przy jakimś 30. razie znał już na pamięć wszystkie teksty 😂 zastanawiacie się co to za książka? To 'Nie, nie, nie!' Marie-Isabelle Callier i Annick Masson. Ukazała się nakładem Wydawnictwa ARTi. To historia Julki, która jest pogodna, fajną dziewczynką. Ma jednak jedną wadę. Na wszystkie prośby swojej mamy reaguje głośnym i donośnym: 'Nie!' powtórzonym wielokrotnie. Nie chcę sprzątać zabawek, nie chce wyłączyć telewizora i iść na obiad. Pewnego dnia mama nie wytrzymuje i podnosi głos na dziewczynkę. Ta nie jest jej dłużna. Wykrzykuje, że chce mieć inną mamę. Najlepiej mamę Zosi. I już. Bo ona jest miła i niczego od Julii nie będzie na pewno wymagać. Sytuacja komplikuje się nieco, kiedy dziewczynka zostaje na noc u Zosi...
Książka jest bardzo prosta, opisuje coś, co każdy rodzic kiedyś przechodził. Albo przechodzić będzie. Buntowanie się, sprawdzanie granic, zaznaczanie własnej odrębności, niezgoda na panujące reguły. Negacja wszystkiego i wszystkich - często tych najbliższych również. Dzieci są w tym szczere, pewnie też dlatego, że z pewnymi rzeczami i zachowaniami sobie nie radzą. Stąd zdarza im się wybuch złości. Częściej niż nam, dorosłym. Książka może być świetnym zaczątkiem do rozmów o granicach, złości własnie. O tym po co są potrzebne reguły i kiedy 'nie' nie powinno paść, a kiedy jest jak najbardziej na miejscu. Bo nie zawsze i nie na wszystko trzeba się zgadzać. I warto w dziecku zbudować tego świadomość. Warto mu też pokazać, że czasem wypowiedziane życzenia mogą się niestety spełnić... Bardzo ciekawa jest to książka. I jeśli macie w domu małego buntownika warto, żeby znalazła się w Waszej biblioteczce. Dobrej nocy! Ps. I jeszcze ilustracje. Świetne są! Julia charakterek ma wypisany na twarzy! A mama? Jej zmęczenie, a w końcu radość też są świetnie zmalowane. Dobrze się tę historię ogląda. I zapada w pamięć.

Polubienia

Komentarze

Instagram