Możesz czuć wszystkie emocje. I wszystko z tobą ok

Pierwsze co rzuciło mi się na myśl po przeczytaniu tej książki to fakt, że jest genialna. Naprawdę. A wiecie dlaczego? Bo pokazuje nie tylko to, że możemy czuć co chcemy. Ale też to, że możemy odczuwać więcej niż jedną emocję na raz. Tego brakowało mi w książkach o emocjach. A to przecież prawda. Możemy czuć równocześnie radość i strach. Albo smutek, złość i rozczarowanie. I te uczucia, te które w sobie mamy, nie ranią. Ranić mogą rzeczy, które zrobimy pod ich wpływem. Jak to pięknie jest w tej książce napisane: 'Uczucia same w sobie nie krzywdzą innych i nie świadczą o tobie źle. W każdej sytuacji możesz czuć wszystko'. No okej, ale co to za książka? Już Wam mówię. To nowość od Wydawnictwa Book Ojciec - 'Czy wszystko ze mną w porządku? Bajka o emocjach, którym też warto dać szansę'. Autorką jest Aleksandra Srokowska-Ziółkowska, a ilustracje przygotowała Joanna Czarnecka.
Dzięki tej książce dowiedziałam się o wszystkich nietrafionych prezentach jakie zarówno ja, jak i Mikołaj (!) zrobiliśmy mojemu starszakowi 😅. Powiedział mi, co tak naprawdę czuł, kiedy urodził się jego młodszy brat - a w każdym razie jak to pamięta teraz, po tych trzech latach. Mówił jak czuje się, kiedy słyszy krzyk - czy to mój, czyjś gdzieś z boku, czy swój własny. Parę razy się zawstydziłam, miałam kilka wzruszeń i momenty uśmiechu pod nosem. Ta książka to prawdziwy łamacz kodów, instrukcja do czytania swojego dziecka. I sposób na to, żeby zaczęło mówić - samo z siebie, bez ciągnięcia za język. Poznałam raptem najbardziej skrywane sekrety. I mimo, że rozmawiam z moim dziećmi naprawdę dużo, mamy świetny kontakt, to pewnych rzeczy wcześniej nie mówili. Np. odnośnie różnych sytuacji z przedszkola. Po lekturze książki starszy syn powiedział, że nie myślał, że to takie ważne. I, że czasem faktycznie myślał, że jest dziwny czując się tak a nie inaczej. Podobnie jak Ignaś, bohater książki. Chłopiec bardzo kocha swoich rodziców. Mieszka z nimi w malutkim mieszkanku i wie, że nie chcą go obarczać problemami ludzi dorosłych. Wspomina też swoją babcię, którą bardzo kocha. To ona uczyła go czym są emocje, a teraz już jej nie ma. Odeszła, ale żyje wciąż w pamięci chłopca.
Pewnego dnia Ignaś idzie z mamą na targ. Ta daje mu 10 zł, żeby mógł sobie coś kupić. Chłopiec trafia na stare lustro, które... Gada! Ono naprawdę mówi i to bez baterii czy innych trików. Jednak ważniejsze od tego, że mówi wydaje się chłopcu to co mówi. Otóż lustro przestawia się - na imię mu Władysław 😉 i ów Władek potrafi rozpoznać czy ktoś kto w nie patrzy ma prawo czuć to, co czuje.
Ignaś nie waha się i kupuje lusterko. Od tej pory jego życie nieco się zmieni, a on - tak mi się wydaje - momentami odnajdzie we Władku mądrość swojej babci...
W książce oprócz bajki znajdziemy też ćwiczenia - i to właśnie ta część jest najbardziej pomocna w pracy i rozmowie z dzieckiem. To ta część otwiera języki dzieciom, a dorosłym - umysły. I serca na potrzeby i odczucia tych, którzy kochają nas najmocniej na świecie i chcą na nas polegać...
Syn podziękował mi za tę książkę. Za to, że jest taka ładna, że ilustracje 'przyprawiają go o ciepło w brzuszku' (tak Asiu, to dosłowny cytat 😁). Podziękował za sałatkę uczuciową. A na koniec zapytał czy książka kosztowała 10 zł i czy to dużo pieniędzy? Na moje zdziwione spojrzenie odrzekł - 'bo ta książka to takie moje lustro, jak te Ignasia. I myślę, że powinna być warta dużo, dużo, bo mądra jest i fajna. I mówi do mnie, ale tylko wtedy jak ty mamo nie słyszysz'.
A Wy? Słyszycie jak ta książka do Was mówi?
Polecamy bardzo, bardzo. A Tobie Kamilu @blogojciec dziękuję, że wydajesz takie cudowne książki.

Polubienia

Instagram