Malutka Czarownica czyli wspomnienia z dzieciństwa

Tym razem będzie moja ulubiona książka z dzieciństwa - 'Malutka Czarownica' Otfrieda Preusslera z pięknymi ilustracjami Danuty Konwickiej. Mój stary, wiekowy egzemplarz gdzieś przepadł, ale udało się kupić przepiękne wydanie od Wydawnictwa Dwie Siostry w ramach serii Mistrzowie Ilustracji.
Cieszę się, że mogę tę książkę przeżywać na nowo przy okazji czytania jej mojemu starszemu synowi. To jak powrót do beztroskich czasów, ale też odkrywanie nowych lądów.
Malutka Czarownica ma swojego kompana, mówiącego kruka Abraksasa i wielkie marzenie. Chciałaby dołączyć do innych czarownic tańczących na wzgórzu w Noc Walpurgi. Niestety, jest za młoda. Ma tylko... Sto dwadzieścia siedem lat 😉 a jak na czarownicę to w sumie bardzo niewiele. Czy jej się uda to już musicie sprawdzić sami.
Książka jest cudowna bo prezentuje przekrój emocji, które mogą być bliskie każdemu dziecku (dorosłemu zresztą też). Jest tu chęć przynależności do grupy. Jest złość, pragnienie zemsty. Ale jest też radość, nauka zaradności i wiary w siebie. A wszystko okraszone odrobiną magii.
Mój syn uwielbia kruka. Wie też kiedy Malutka Czarownica postępuje nie do końca tak, jak powinna. Zakończenie jest zaskakujące. On jeszcze go nie zna i jestem bardzo ciekawa jak podsumuje postępowanie bohaterki. Bo można je rozpatrywać na wielu płaszczyznach i to jest ciekawe. Bo nic w tej książce nie jest czarno-białe.
No dobra. Coś jednak jest. Ilustracje. Bardzo proste szkice, które jednak zachwycają. Ten ascetyzm, ta specyficzna kreska przywodzi mi na myśl dzieciństwo i bardzo pasuje do świata czarownic, który nie jest wcale oczywisty i jednowymiarowy. Te ilustracje, mimo, że na pierwszy rzut oka oszczędne i płaskie - też przenoszą nas w inny wymiar. W wymiar marzeń i zaklęć: 'śpij dobrze' - wypowiadanych do snu.

Polubienia

Komentarze

IP: 82.99.3.229

Instagram