Małpa mordercy - lektura która wciąga

Wiedziałam, że ta książka będzie wyzwaniem. W końcu nie oszukujmy się. Przeczytać ponad 600 stron mając wciąż obok siebie dwójkę małych dzieci to niemały sukces 😁
Przyznam szczerze, że nie oczarowała mnie od pierwszych stron. Nie mogłam wejść cała do tego świata, mając w tyle głowy niedokończony obiad, czy śmieci, które trzeba wynieść do kubła.
I tak tkwiłam w moim świecie, a Sally Jones w swoim. Aż w końcu, któregoś wieczoru chłopcy poszli wcześniej spać. Mąż robił coś na strychu, ja wyjątkowo nie miałam głowy ani serca żeby usiąść do komputera. Wtedy mój wzrok padł na opasłe tomiszcze. I... Przepadłam. To był ten moment. Moment, w którym pewna małpa wpuściła mnie do swojego świata. I nie chciała wypuścić, póki nie skończę czytać. Póki nie wybrzmi ostatnia kropka.
Książka o której mówię to 'Małpa mordercy' Jakoba Wegeliusa (w tłum. Agnieszki Stróżyk). Ukazała się nakładem Wydawnictwa Zakamarki.
Sally Jones to małpa, która przeżyła więcej niż niejeden człowiek. Która umie czytać i pisać. Nie boi się fizycznej pracy i bardzo chciałaby mieć kogoś do kochania. I polegania na nim. W końcu kogoś takiego znajduje. To Chief, a właściwie Henry Koskela - starszy mechanik, który Sally spotkał na parowcu Otago, którym podróżowała na gapę. Nie tylko spotkał, ale też uratował jej wtedy życie. I nauczył wielu, wielu rzeczy. Podarował jej też coś, bez czego opowieść o tym, co stało się w Lizbonie, może nie ujrzałaby światła dziennego - maszynę do pisania - Underwood No. 5, model z 1908 roku. Ale co najważniejsze - zaprzyjaźnił się z nią i stał się za nią odpowiedzialny. A ona odpłaciła kompletnym oddaniem. Nic więc dziwnego, że kiedy Chief trafił do więzienia, niesłusznie oskarżony o zabójstwo Alfonsa Morro (który zresztą był bardzo śliskim typkiem) gorylica ze wszystkich sił postanowiła mu pomóc. I oczyścić z zarzutów. Czy jej się udało? I czy tych dwoje jeszcze się spotkało żeby razem pływać po morzach i oceanach na pokładzie ich łajby - Hudson Queen? Tego dowiecie się z lektury. Książka wciąga, zachwyca i porywa. Pamięta się o niej długo. Pięknie ukazuje przyjaźń - i to tą międzygatunkową. Mówi też o tak ważnych rzeczach jak przebaczenie i zaufanie. Mówi o przywiązaniu i wierze w drugą istotę. Szczególnie tę najbardziej ukochaną. I tę, o której los boimy się najbardziej. Bo tracąc ją, tracimy kawałek siebie. Czy Sally Jones odzyska ten fragment siebie, który znika wraz z aresztowaniem jej przyjaciela? Czy będzie znów kompletna i czy uda jej się opisać historię do ostatniej kropki? Poczytajcie. Warto.

Polubienia

Komentarze

Instagram