Malala i jej walka o lepszy świat

Każdego dnia dziękuję za to, że jesteśmy razem. Ze mamy co jeść, że moje dzieci mogą się uczyć. Że na ulicach nie ma żołnierzy i nie pojawiają się tak ukochane przez mojego syna czołgi. Każdego dnia wiem, że nie każdy ma to szczęście. Tym bardziej przemawia do mnie książka, którą dziś chcę Wam pokazać. To 'Malala i jej czarodziejski ołówek' Malali Yousafzai z ilustracjami Kerascoët. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Tekturka. Był czas, że o Malali usłyszał cały świat. O niej i jej koleżankach. O tym, jak źle się dzieje w jej kraju, gdzie to, że odmawia się dziewczynkom dostępu do edukacji jest ogromnym problemem. Ale to tylko jeden z wielu. Bo tam dzieci chodzą po śmietnikach w poszukiwaniu czegoś co da się sprzedać. Gdyby tego nie robili - ich rodziny przymierałyby głodem. Na ulicach są żołnierze z prawdziwymi karabinami. Kobietom odbierane są prawa... Można by tak długo wymieniać. Ogółem jest źle. Żeby nie powiedzieć bardzo źle.
Malala chciałaby mieć czarodziejski ołówek. Narysowałaby nim inny, lepszy świat. Taki w którym nie ma wojen. W którym panuje pokój. W którym każdy ma swobodny dostęp do edukacji. Gdzie nie ma głodu i respektowane są prawa człowieka. Taki... Jaki mamy my. I jakiego nie doceniamy, narzekając na co dzień do granic przyzwoitości. Tak, też narzekam. I wtedy przypominam sobie historię tej dzielnej dziewczynki. Która nie miała może zaczarowanego ołówka, ale dzięki swojej determinacji, zwykłej kartce i długopisowi zaczęła zmieniać świat. Sprawiła, że świat usłyszał. I zmieniła życie swoje i swojej rodziny. To książka, którą powinien przeczytać każdy. Nie ważne jakie ma poglądy. Każdy. Bo wierzę, że w każdym jest gdzieś tam głęboko ukryte dobro. I zawsze warto o nie walczyć. Warto walczyć o siebie. Wstrząsającej, bardzo mocnej treści, towarzyszą przepiękne ilustracje. Pełne złoceń, ale też prawdziwe do szpiku kości. Małe arcydzieła. Bardzo mocno poruszające duszę. I pozostające w głowie na długo po zamknięciu książki.

Polubienia

Komentarze

Instagram