Mała zła książka

A teraz książka dla starszaków. I to takich nieźle podrośniętych. Najlepiej grubo po trzydziestce 😂 a serio, to myślę, że dzieci 8-9-letnie będą nią zachwycone. Ja w tym wieku zaczynałam swoją przygodę z serią 'Gęsia skórka', a ta książka trochę mi ją przypomina. Pewnie się zastanawiacie o jakim to tytule mowa. To 'Mała zła książka' Magnusa Mysta wydana przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Jest absolutnie genialna. Trochę straszna, ale przy tym szaleńczo sympatyczna. Im dłużej się ją czyta, tym trudniej ją odłożyć. No i człowiek mimowolnie się z nią zaprzyjaźnia. Próbując pomóc jej w staniu się najgorszą książką świata. Bo to jest jej największe marzenie, które jednak ulega wielu modyfikacjom. Nie mogę Wam w sumie za dużo opowiedzieć, żeby nie zdradzać akcji, fabuły i wielu straszliwych niespodzianek. Bo trzeba je odkrywać samemu, w tym jest cały urok i moc tej książki. No właśnie. Bo to nie tylko książka. To gra, swoisty escape room. Żeby z niego wyjść trzeba rozwiązać wszystkie zadania serwowane nam przez małą złą książkę. E tam - pomyślicie. Wystarczy przecież zamknąć książkę, odłożyć ją na półkę i zapomnieć. Wierzcie mi jednak - to nie takie proste. Póki nie dowiecie się jakie kryje tajemnice nie będziecie w stanie jej odłożyć. Przetestowane 😄 Ale, wracając do zadań, to są one bardzo różne - trzeba rozwiązywać zagadki, liczyć, dodawać i odejmować. A nawet... Mówić brzydkie słowa! A w trakcie czytania okazuje się, że gdzieś między stronami czeka na nas duch - prawdziwy zły bohater tej niepozornej książeczki.
Bardzo, bardzo polecam. Szczególnie tym, którzy twierdzą, że książki to nuda. Wierzcie mi, z Małą złą książką nie będziecie się nudzić ani przez chwilę!
Ps. Zapomniałam dodać, że książki nie czyta się od deski do deski, tylko na wyrywki. To ona dyktuje warunki i mówi nam na jaką stronę przeskoczyć. No cóż, ma nad nami władzę ;) I dobrze ten fakt wykorzystuje.

Polubienia

Komentarze

Instagram