Mała Księżniczka tak przejmująca i ważna nie tylko dla dziewczynek i kobiet

Bałam się tej książki, wiecie? A konkretnie jej podobieństwa do innej, kultowej wręcz dla wielu lektury.
Celowo na pierwszym zdjęciu pokazuję Wam jej okładkę bez obwoluty. Żebyście najpierw o niej przeczytali, a dopiero później zobaczyli zdjęcie przywołujące na myśl od razu skojarzenia odnośnie podobieństw. Te owszem - są. jak np. tulipan w miejsce róży czy sama postać tytułowa. Ale nie determinują książki na tyle, by wysuwać je na pierwszy plan. Są tu ważniejsze kwestie i treści.
Książka o której mowa to 'Mała Księżniczka' Karoliny Lewestam od Wydawnictwa WAB. Można niejako rzec, że książka ta powstaje w dialogu z 'Małym Księciem' Antoine'a de Saint-Exupery'ego. Że jest jej swoistym uzupełnieniem.
To książka idealna na dziś. Na dzisiejsze czasy. Pokazuje jak trudne jest życie kobiety, dziewczynki w świecie ogarniętym przez patriarchat. Pokazuje toksyczność pewnych związków - do Tulipana z książki zdecydowanie bardziej by pasowało, gdyby był narcyzem. Daje do myślenia, czasem bawi - częściej jednak wzrusza. Pokazuje nam Kosmos i jego mieszkańców, którzy tak bardzo przypominają nas samych. Jak Modelka, która boi się pokazać swoją własną twarz. I jak Planeta, która gdzieś zagubiła samą siebie.
Autorka na kartach tej książki przemyca dużo, bardzo dużo mądrości - o samostanowieniu, wyrwaniu się z nie sprzyjającego środowiska i tego, że nie zawsze należy do niego wracać. A może bardziej, że wracać do niego nie należy nigdy. To też opowieść o tym jak ważne jest by zrozumieć, chcieć zrozumieć drugiego człowieka. Dużą rolę w moim odczuciu odgrywa tu postać słynnej pilotki Amelii Earhart. To do niej było mi najbliżej, to ją chciałabym przytulić, gdybym tylko miała taką możliwość.
A z Małą Księżniczką na pewno bym porozmawiała. Długo. To postać mądra i doświadczona. Dziewczynka, która ma wiele do powiedzenia. Ale ma też niesamowicie silną osobowość. Nie jest byle jaka. Ma też skrzydła, te wyklute w wyobraźni, które potrafią unieść ją wysoko. I które tworzą niewidzialną tarczę. A w środku ma ciemne, czarne Coś. Czy uda jej się to oswoić. Pozbyć tego?
To dla mnie też książka o odpuszczaniu. I o dawaniu szansy. O wypuszczaniu dzieci z gniazda. I pozwoleniu, by wzleciały. By - bogate w doświadczenia - wyruszyły w podróż, otoczone miłością, która wygrywa z ciemnym, czarnym Czymś...
Książka jest wzbogacona ilustracjami autorki. Delikatne, piękne i zostające na długo w pamięci.
Tak jak kocham Małego Księcia i mądrość Lisa, tak pokochałam Małą Księżniczkę. Dziewczynkę o nieznanym imieniu w pięknej złotej koronie. Dziewczynkę, która działała trochę w myśl zasady, 'że łatwiej wyobrazić sobie, że jest się królową, niż zauważyć, że jest się księżniczką'. I która wiedziała, że 'jeśli wszechświat ma być dobrze zorganizowany, obietnic należy dotrzymywać'*.Dlatego obiecajcie mi, że sięgnięcie po tę książkę. Po stokroć warto.
*cytaty pochodzą z opisywanej książki.

Polubienia

Instagram